Komisja Dyscyplinarna PZPN podjęła decyzję o ukaraniu Arki Gdynia i Legii Warszawa za zamieszki kibiców obu klubów podczas finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Kibice Legii Warszawa podczas finałowego meczu Pucharu Polski z Arką Gdynia /Bartłomiej Zborowski /PAP

Arka Gdynia w kolejnym sezonie wszystkie mecze pucharowe rozegra przy pustych trybunach. Dodatkowo jej kibice nie pojadą na żaden mecz Pucharu Polski na wyjeździe, oraz będą mieli zakaz wstępu na mecz o Superpuchar.

Dodatkowo do końca 2018 roku kibice "żółto-niebieskich" nie zobaczą żadnego meczu na wyjeździe swoich ulubieńców w Ekstraklasie. Klub zapłaci też 200 tysięcy złotych kary. Legia będzie musiała zapłacić połowę tej kwoty.

Wstępne wyliczenia wskazują, że straty wyniosą około 300 tys. zł. 140 tys. wyniesie naprawa dachu, 5-6 tys. naprawa telebimów, a reszta to koszty związane z wymianą krzesełek, ich czyszczeniem, wymianą urządzeń sanitarnych w toaletach itp. Do piątku przekażemy kosztorys PZPN - mówi  rzeczniczka stadionu PGE Narodowego Monika Borzdyńska.

Sędzia finału Pucharu Polski Piotr Lasyk po raz pierwszy przerwał spotkanie na początku drugiej połowy. W sektorze kibiców Legii odpalono wówczas race i cały stadion został zadymiony. Mecz wznowiono po kilku minutach, gdy nieco poprawiła się widoczność, ale później znów użyto środków pirotechnicznych. Tym razem z sektora Arki z dużą siłą wystrzelono kilka rac, które z ogromną prędkością przeszywały powietrze. Jedna z nich spadła na boisko. Piłkarze musieli zaczekać, aż służby porządkowe ją wyniosą. Kilka rac poleciało również w inne części stadionu.

(ag)