Zwycięzca Rajdu Dakar w kategorii quadów Rafał Sonik powiedział, że sportowcem spełnionym będzie wtedy, gdy suma jego błędów w Dakarze wyniesie kilka minut, a nie godzinę i kilka minut. "To jest mój sportowy cel, mam jeszcze dużo do zrobienia" - zaznaczył.

Rafał Sonik dla RMF FM: Sukces w Dakarze to także Wasz sukces

​"Przed wyjazdem do Argentyny "pożyczyłem" od kibiców mnóstwo energii i teraz chciałbym zwrócić ją chociaż częściowo" - mówi w RMF FM Rafał Sonik. Triumfator Rajdu Dakar w rywalizacji quadów, wygrał też plebiscyt RMF FM i Interii.pl na sportowca stycznia, zaledwie o trzy... czytaj więcej

Sonik wygrał w tym roku najtrudniejszy na świecie rajd terenowy po raz pierwszy w siódmym występie. Po raz czwarty stanął na podium. Rok temu był drugi, a w 2009 i 2013 - trzeci. W sobotę był gościem specjalnym XI Opolskiej Gali Żużla na Lodzie, charytatywnej imprezy organizowanej rokrocznie na opolskim lodowisku Toropol, której głównym założeniem jest pomoc chorym dzieciom i organizacjom niosącym im pomoc.

Na zorganizowanej przed galą w opolskim Urzędzie Miasta konferencją prasową zwycięzca Dakaru mówił, że jeszcze nie jest sportowcem spełnionym, bo suma jego błędów podczas ostatniego rajdu wyniosła ponad godzinę. Zaznaczył, że spełniony poczuje się wtedy, gdy wyniesie ona kilka minut. Mam więc jeszcze bardzo dużo do zrobienia, żeby zejść do tych kilku minut w ciągu całego rajdu. Ale to jest mój prawdziwy sportowy cel. Dążę do doskonałości - podsumował.

Wspominał też, że pierwszy swój Dakar przegrał do lidera o sześć godzin, a poprzedni o półtorej. Zapowiedział też, że ma zamiar ścigać się dalej. Jeżdżę 15 lat, a mam zamiar jeszcze około 10, przynajmniej w quadach - mówił.

Podkreślił też, że ludzie którzy odnieśli sukces, powinni pomagać innym. Mówił, że społeczna świadomość "nie ma końca".  Argumentował też, dlaczego sam pomaga i włącza się w przedsięwzięcia charytatywne. Jeżeli byłem już połamany i składany wielokrotnie, mam za sobą wiele miesięcy żmudnych rehabilitacji, to niech to przynajmniej czemuś dobremu służy - mówił.

Podkreślał, że do Opola przyjechał chętnie, bo 15 lat temu w Gogolinie (opolskie) wziął udział w pierwszym w swoim życiu rajdzie enduro. To z Gogolina () , wywiozłem święte przekonanie, że kiedyś, z tej skromnej wówczas imprezy, trafię na sam szczyt w tym sporcie - wspominał.

Pytany o to, jak przygotowuje się i dba na co dzień o kondycję mówił, że pływa, biega na orbitreku, ćwiczy na siłowni i jest bardzo zdyscyplinowany . W zasadzie każdego dnia odbywam taki czy inny trening, a w okresach przygotowawczych po dwa. We wtorek wylatuję do Dubaju na kilka dni treningów. Jeździmy od mniej więcej szóstej rano do czwartej, piątej po południu () - relacjonował.

Zaznaczył, że bardzo ważne w sporcie są właśnie dyscyplina i organizacja. Powiedział, że od 1987 kalendarze jego dnia są prowadzone "z dokładnością do 15 minut". One są już teraz elektroniczne, ale od 1987 roku mogę powiedzieć co robiłem każdego dnia z dokładnością do kwadransa. I to nie jest jakiś rodzaj abstrakcji czy zboczenia. To jest organizacja życia - podkreślił.

W 37. Rajdzie Dakar Sonik był jedynym Polakiem wśród 45 quadowców, którzy 4 stycznia wystartowali z Buenos Aires. Do stolicy Argentyny dojechało jedynie 18.