Polscy siatkarze od meczu z Kanadą o godz. 8.40 czasu warszawskiego rozpoczęli w Tokio walkę o olimpijską przepustkę. Spośród ośmiu zespołów bilety do Rio de Janeiro otrzymają cztery. "Jesteśmy gotowi" - zapewnił trener Stephane Antiga. Obie drużyny po raz ostatni grały ze sobą jesienią ubiegłego roku w Pucharze Świata. Biało-czerwoni wygrali wówczas 3:1.

Kibice reprezentacji Polski /Jacek Bednarczyk /PAP

Polacy, mistrzowie świata, nie biorą nawet pod uwagę scenariusza, że mogłoby ich zabraknąć w sierpniu w turnieju olimpijskim. Mimo wszystko do czekających ich siedmiu spotkań podchodzą ostrożnie.

Mam nadzieję, że nikt z nas nie myśli, że jesteśmy już w Rio de Janeiro. Czeka nas trudny turniej i musimy trzymać rękę na pulsie w każdym meczu - podkreślił środkowy Karol Kłos.

Zawodnik bełchatowskiej Skry przypomniał także, że pierwsze spotkania w takich imprezach często nie należą do łatwych.

Oczywiście Kanada jest zespołem teoretycznie słabszym od nas, ale to pierwszy mecz długiego turnieju, a wiadomo jak z nimi jest. Nie zawsze wszystko wychodzi tak, jakbyśmy chcieli - zaznaczył.

Kanadyjczycy po raz ostatni w igrzyskach wystąpili w 1992 roku, nigdy nie zdobyli medalu. Polacy, mimo że nie mają jeszcze kwalifikacji, są zaliczani do grona faworytów olimpijskich zmagań.

Nas za bardzo to nie interesuje, bo musimy najpierw do Rio się dostać. Choć oczywiście trenuję nie po to, by na igrzyska awansować, ale by zdobyć tam medal, najlepiej złoty - mówi wprost kapitan polskiej drużyny Michał Kubiak.

Turniej w Tokio potrwa do 5 czerwca. Biorą w nim udział, oprócz Polski i Kanady, także Iran, Francja, Wenezuela, Australia, Chiny i Japonia.  


(j.)