"Dużo trenujemy, ale w Spale mamy praktycznie czas na wszystko. Choć jesteśmy bardzo zmęczeni" - przyznaje Rafał Buszek, który wraz z kadrą siatkarzy trenuje w Spale, by jak najlepiej przygotować się do Mistrzostw Europy. W rozmowie z RMF FM Buszek zdradził m.in. kto jest największym dowcipnisiem w reprezentacji.

Bartłomiej Lemański i Rafał Buszek /Grzegorz Michałowski /PAP

Patryk Serwański, RMF FM: Treningi w Spale wyczerpują?

Rafał Buszek: Na pewno jest ciężko, ale mamy dużo czasu do mistrzostw i pod względem siatkarskim to jest dobry czas. Można spokojnie popracować. Treningi są dłuższe, obciążenia na siłowni są zdecydowanie większe, ale tak odbudowuje się formę. Jeżeli ktoś miał problemy ze zdrowiem, to jest też czas, by dojść do siebie. Mamy komfort pracy. Możemy się skupić na treningach.

Jest spokojniej niż przed Ligą Światową, kiedy tego czasu brakowało? Szczególnie w trakcie rozgrywek nie było kiedy trenować. Teraz jest ciężej, ale presja czasu na was nie ciąży.

Dokładnie. Z każdym tygodniem będziemy oczywiście schodzić z obciążeń. Na razie trzeba jednak swoje ciężary poprzerzucać.

Ten okres pomiędzy zakończeniem Ligi Światowej a kolejnym zgrupowaniem udało się przeznaczyć na odpoczynek? Michał Kubiak wspominał, że potrzebuje takiego resetu, odpoczynku od siatkówki, sportu. Jak było w twoim przypadku.

Poświęciłem czas rodzinie. Mogłem zapomnieć o tym, co było. Mieliśmy ponad dwa tygodnie wolnego. Dla nas to jest mega dużo czasu. Każdy przyjechał tutaj zrelaksowany i myślę, że nawet głodny siatkówki.

W trakcie zgrupowania, oprócz pracy, jest też czas na żarty, na zabawę?

Na pewno takim największym jajcarzem w grupie jest Damian Wojtaszek. I to nie tylko w tym roku. Jest tak odkąd go znam. Kiedy zaczynaliśmy wspólnie w Plus Lidze w drużynie Politechniki w Warszawie było podobnie. On jest duszą towarzystwa. Zawsze ma najwięcej do powiedzenia, ale w pozytywnym znaczeniu. Dużo trenujemy, ale mamy czas na wszystko.

Jest w tym także monotonia. Jak wygląda zwykły dzień na zgrupowaniu w Spale?

Po śniadaniu trening, n przykład już od 9:30. Zaczynamy od rozgrzewki, a później się dzielimy. Część zostaje na hali, a część zawodników idzie na siłownię. Kończymy po 12. Później przerwa, obiad i znów wracamy do zajęć, które ponownie trwają ponad 3 godziny. Mamy czas na wszystko. Możemy skupić się na detalach, ćwiczyć indywidualnie. To ważne w tym okresie.

Przygotowujecie się do Mistrzostw Europy, ale wątpię, żebyście już myśleli, czy rozmawiali o turnieju, czy też meczu otwarcia na Stadionie Narodowym.

Dokładnie. Nie myślimy o tym. Trenujemy i skupiamy się po prostu na tym, by się rozwijać i budować formę. Nikt tu nie przyjechał z myślą o pierwszym meczu Mistrzostw Europy. Każdy chce być przygotowany na ten turniej, ale to nie zaprząta naszych myśli na każdym treningu. Jestem pewny, że za kilka tygodni te treningi zaprocentują i wtedy skupimy się na taktyce i rywalach.

Takim głównym testem przed Eurovolleyem będzie Memoriał im. Huberta Wagnera.

Ten turniej od kilku dobrych lat jest stałym punktem w kalendarzu reprezentacji. To świetny moment, by się sprawdzić, bo przyjeżdżają zawsze mocne zespoły. Tak naprawdę to będzie dla nas ostatni sprawdzian przed mistrzostwami. Poza tym nie rozegramy wielu sparingów. Ten turniej potraktujemy poważnie, bo w trakcie mistrzostw nie będzie czasu, by coś poprawić czy zmienić.


(łł)