Radosław Majdan: W meczu z Realem Szczęsny będzie mógł się wykazać

Środa, 17 lutego 2016 (13:23)

"AS Roma naprawdę słabo gra w obronie. Defensywa w tym sezonie popełnia masę prostych błędów. W meczu z Realem Madryt Wojciech Szczęsny będzie miał dużo pracy" - mówi w rozmowie z RMF FM były bramkarz reprezentacji Polski Radosław Majdan. AS Roma i Real zagrają wieczorem w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Patryk Serwański: Przed Wojciechem Szczęsnym ważny mecz. As Roma powalczy w Lidze Mistrzów z Realem. Włosi to zespół, który traci dużo bramek. "Królewscy" słyną z ofensywy. To może być dla naszego bramkarza poważne wyzwanie.

Radosław Majdan: Na pewno Wojtek będzie mógł się wykazać. Na jesieni w fazie grupowej As Roma przegrała 1:6 z Barceloną, ale Szczęsny i tak był chwalony. Dziś może być podobnie. Real jest zdecydowanie lepszą drużyną, z większym potencjałem. Roma popełnia masę błędów w obronie. Komentuję mecze Serie A i czasami aż się dziwię, że tak łatwo tracą bramki. To niby poukładany zespół z dobrymi piłkarzami, ale defensywa spisuje się fatalnie, a Szczęsny ma często sporo pracy. Forma zespołu jest daleka od doskonałości. Roma nie ma już szans na mistrzostwo Włoch i zawodzi. Szczęsny się jednak wyróżnia, a dobrym meczem z Realem może sobie zapracować na transfer do innej drużyny.

Szczęsny lubi takie mecze, w których musi się wykazać i jeszcze mu to wychodzi. Choćby mecz Polska-Niemcy w Warszawie. To był także show naszego bramkarza. Co by nie mówić, jak się dobrze wejdzie w mecz to jest prościej.

To szczególnie dotyczy bramkarza. Jeżeli pierwsza interwencja jest udana to zyskuje się pewność siebie, która działa też na kolegów z zespołu. W ogóle pozycja bramkarza jest bardzo trudna. Ci, którzy nie mieli przyjemności posmakowania tego nie wiedzą jak to odpowiedzialność i stres psychiczny. Ma to w sobie coś z pracy sapera - oczywiście wiem, że to porównanie trochę na wyrost. Ale czasami jeden błąd bramkarza ma kolosalne znaczenie dla całego klubu. Czasami to potrafi zmienić życie. Trzeba mieć do tego silną psychikę. Wojtek to ma. Mają to też Artur Boruc czy Łukasz Fabiański, choć każdy z nich jest inny. Jeden ostentacyjnie pokazuje swoją pewność, Łukasz emanuje spokojem. Bez mocnej głowy nie będzie dobrego bramkarza.

Wojtka Szczęsnego będziemy oglądać też w kontekście Euro2016. Ta trójka Szczęsny, Boruc, Fabiański to już pewniacy do wyjazdu do Francji?

Chyba ta trójka pojedzie. Jeżeli pojawi się jakaś katastrofa, kontuzja czy drastyczny spadek formy to może Przemysław Tytoń? Początki w Stuttgarcie miał kiepskie, ale teraz gra zdecydowanie lepiej i chyba zasługuje na szansę od selekcjonera. Niemniej jednak patrząc na atmosferę w zespole i fundamenty reprezentacji to raczej Nawałka nie będzie mieszał. Na razie numerem jeden jest Fabiański i jeżeli nie stanie się nic nieprzewidzianego nic tu się nie zmieni. A Boruc i Szczęsny też wydają się pewniakami.

A z bramkarzy w Ekstraklasie kto się panu podoba?

Jeśli chodzi o kontekst reprezentacji to bez wątpienia Bartłomiej Drągowski z Jagiellonii - z racji wieku i występów w tym i poprzednim sezonie. Nieźle w Piaście Gliwice radzi sobie Jakub Szmatuła, ale z uwagi na wiek nie jest już brany pod uwagę. We włoskim Empoli gra jeszcze Łukasz Skorupski. Mamy wybór.

A jeśli chodzi o bramkarzy z zagranicy na naszych boiskach? Dużo ciepłych słów pada pod adresem Matusa Putnocky’ego z Ruchu Chorzów a w weekend czekają nas Wielkie Derby Śląska i mecz na nowym stadionie w Zabrzu.

Słyszałem, że bilety świetnie się sprzedają. Olbrzymie zainteresowanie, presja też, ale tym meczem żyje cały region, a piłkarze lubią takie wyzwania. Derby Śląska zawsze kojarzyły mi się z walką, determinacją i przysłowiową wojną. A Putnocky to ważny punkt Ruchu. Czytałem, że zaproponowano mu przedłużenie kontraktu i to dobry pomysł klubu z Chorzowa. Przy swoim wzroście jest dynamiczny, szybki. Zdarzają mu się błędy, ale nieliczne. Jak na naszą Ekstraklasę to dobry bramkarz.

Ekstraklasa już gra, a wy w Polonii Warszawa czekacie na piłkarską wiosnę. Jak wygląda sytuacja klubu?

Przypominam, że mamy nową spółkę akcyjną, której prezesem jest Jerzy Engel. Próbujemy to wszystko odbudować, a nie wszyscy o tym wiedzą. Nawet jeśli rozmawiam z potencjalnymi sponsorami to wraca temat prezesa Króla. W tym momencie jest nowe rozdanie - z tamtą Polonią i jej długami nie mamy nic wspólnego. Pracujemy powoli i chcemy wrócić do Ekstraklasy. Rozmawiamy też z miastem o przebudowanie stadionu, bo bez nowoczesnego obiektu nie uda się tego zrealizować. Jesienią nie graliśmy dobrze. W trzeciej lidze tracimy 10 punktów do pierwszego miejsca i o awans będzie ciężko. Wzmacniając sukcesywnie o drużynę powalczymy o awans za rok i będziemy pracować nad rozwojem infrastruktury.

A młodzi chcą uczyć się piłki w Polonii? Kiedyś klub słynął z dobrej pracy z młodzieżą, ale teraz mamy w Warszawie szkółkę FC Barcelony, prężnie działa Legia i konkurencja jest zdecydowanie większa.

Są grupy młodzieżowe i rzeczywiście zawsze ten klub słyną z dobrej pracy z młodymi piłkarzami. Polonia dobrze spisywała się w Mistrzostwach Polski juniorów. Po tym jak wszystko w klubie tąpnęło część zawodników odeszła do innych klubów by się rozwijać i robić karierę. Mamy świadomość, że nasz sąsiad ze stolicy się świetnie rozwija. Są inne szkółki także takie jak ta FC Barcelony. Natomiast zawsze uważałem, że najlepsza opieka nad dziećmi jest w klubach, które mają doświadczenie i robią to od lat. Kluby mają nie tylko krzewić kulturę fizyczną, ale i rozwijać kariery. Trzeba kłaść nacisk po prostu na rozwój talentów. A Legia, czy Polonia mogą okazać się pod tym względem lepsze

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Patryk Serwański