O godz. 11.40 czasu polskiego nasi siatkarze zmierzą się z mistrzami olimpijskimi Rosjanami w swoim drugim meczu Pucharu Świata w Japonii. To jeden z najważniejszych pojedynków tego turnieju.

Wczoraj Polacy pokonali Tunezję 3:0 /Jacek Kostrzewski /PAP

Na ile jest przygotowana Rosja, nie wie na razie nikt. "Sborna" przeszła w ostatnim okresie wielkie przemeblowanie. Trenerem pozostał po raz kolejny Władimir Alekno, który miał przede wszystkim wygrać z kryzysem, ale i zapewnić awans na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro.

Rosjanie tak naprawdę od 2 lat nie potrafią wrócić na dawnej dyspozycji. W mistrzostwach świata w Polsce, które wygrała ekipa biało-czerwonych, zajęli piąte miejsce. Jeszcze gorzej wypadli w Lidze Światowej. W ostatniej edycji na dwanaście spotkań wygrali tylko jedno. I gdyby nie zmiana formuły rozgrywek, spadliby do II Dywizji.

To spowodowało, że znowu sięgnięto po Aleknę. To właśnie on doprowadził drużynę do olimpijskiego złota w Londynie. W zespole pojawiła się znowu nadzieja. Wszyscy siatkarze zgłosili chęć grania w kadrze. Wrócił nawet 40-letni Siergiej Tietuchin, który po raz ostatni w niej grał trzy lata temu.

W pierwszym meczu w Japonii Rosja pokonała gładko Wenezuelę 3:0. Widać było, że wiara w drużynie jest duża. Ale i Polacy nie mieli żadnych trudności w starciu z Tunezją. Wczoraj wygrali 3:0 i jak powiedział Kłos: To była dobra rozgrzewka przed starciem z Rosjanami.

To może być jeden z ważniejszych meczów ponad dwutygodniowego turnieju. 12 drużyn, systemem każdy z każdym, gra o dwie przepustki na przyszłoroczne igrzyska. Przed czterema laty biało-czerwoni zajęli drugą lokatę za... Rosjanami.

(MRod)