Grzegorz Proksa przegrał przez techniczny nokaut w piątej rundzie walkę z Kazachem Giennadijem Gołowkinem o mistrzostwo świata federacji WBA w wadze średniej. Pojedynek odbył się w amerykańskiej Veronie (stan Nowy Jork).

Grzegorz Proksa odzyskał tytuł bokserskiego mistrza Europy w kategorii średniej. Pokonał w Sheffield Walijczyka Kerry'ego Hope'a w ósmej rundzie przez nokaut. Zrewanżował się w ten sposób za kontrowersyjną porażkę w marcu na tym samym ringu. czytaj więcej

28-letni Proksa, były mistrz Europy, aż trzykrotnie był liczony - w pierwszym, czwartym i piątym starciu. Po każdym nokdaunie wstawał i przekonywał sędziego Charliego Fitcha (USA), że jest gotów rywalizować. Ale przewaga rywala pod każdym względem była tak wielka, że arbiter w końcu postanowił przerwać bój w obawie o ciężki nokaut.

Jego każdy cios był zabójczy, facet bił jakby miał młotek - powiedział Proksa o Gołowkinie, wicemistrzu olimpijskim z Aten i złotym medaliście amatorskich MŚ 2003, w wywiadzie dla stacji nSport. To nie była łatwa walka, kilka razy poczułem moc Proksy. Czułem się jednak bardzo pewnie i byłem lepszy. Mogę walczyć z każdym na świecie i w kilku kategoriach wagowych - twierdził z kolei Gołowkin.

Pojedynek rozpoczął się fatalnie dla polskiego pięściarza, bowiem niewiele po ponad dwóch minutach znalazł się po raz pierwszy na deskach. Potwierdziły się opinie o niszczycielskich uderzeniach "terminatora" z Kazachstanu (od czterech lat żaden z zawodników nie wytrzymał z nim konfrontacji na pełnym dystansie) nie tylko prawą, lecz również lewą ręką.

Nie pomogły podpowiedzi trenera

Nie stój w miejscu, zakręcaj w prawo - co chwilę instruował Proksę trener Fiodor Łapin. Podpowiedzi z narożnika było mnóstwo (szkoleniowiec przeciwnika Abel Sanchez był praktycznie niesłyszalny ), lecz niewiele one pomagały. Gołowkin konsekwentnie i z niesamowitą siłą oraz precyzją wręcz demolował boksera z Węgierskiej Górki.

Mocno porozbijany Proksa pokazał wielką ambicję, nie chciał się poddać, choć grad potężnych ciosów spadał i na jego głowę, i na tułów. Poniósł drugą porażkę w zawodowej karierze; do tej pory odniósł 28 zwycięstw.

Kto narzuci swój styl, ten wygra - twierdził przed pierwszym gongiem Łapin. Jego słowa się potwierdziły, bowiem Gołowkin nie pozwolił Proksie na zbyt wiele. Polski pięściarz próbował m.in. ciosów lewych bezpośrednich, jednak to było zbyt mało na mieszkającego w Niemczech czempiona WBA. Gołowkin ma bilans 24-0, w tym 21 wygranych przed czasem. W 2006 roku pokonał w czwartej rundzie Daniela Urbańskiego.