Prawdopodobnie w środę odbędzie się posiedzenie Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim w sprawie Lechii Gdańsk - zapowiedział prezes TA Zbigniew Ćwiąkalski. To od decyzji Trybunału zależy, czy w grupie mistrzowskiego pozostanie Podbeskidzie Bielsko-Biała, czy awansuje Ruch Chorzów.

Piłkarze Lechii Gdańsk po piątkowym meczu z Ruchem Chorzów. Lechia wygrała 2:0 /Adam Warżawa /PAP

PZPN i Lechia Gdańsk wyraziły zgodę na szybsze rozpatrzenie sprawy. Normalnie musi minąć siedem dni od ogłoszenia decyzji, którą podjęliśmy w piątek. Ta sytuacja jest jednak wyjątkowa, ponieważ już w piątek zaczyna się kolejna runda rozgrywek. W poniedziałek przekażemy do PZPN odwołanie Lechii, a posiedzenie Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu prawdopodobnie odbędzie się w środę - powiedział Ćwiąkalski.

W piątek - dzień przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej - Lechia odzyskała jeden punkt, odjęty jej wcześniej przez Komisję ds. Licencji Klubowych PZPN. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl wstrzymał bowiem wykonanie kary w tym wymiarze nałożonej przez PZPN.

Nie jest to ostateczna decyzja. Jeśli Trybunał po rozpatrzeniu skargi Lechii utrzyma jednak decyzję Komisji Licencyjnej o odjęciu Lechii jednego punktu, kształt tabeli ulegnie zmianie. Wówczas okazałoby się bowiem, że po 30 kolejkach gdańszczanie, Podbeskidzie i Ruch mają po 38 punktów i o kolejności w tabeli (czyli miejsca 7-9) musi decydować tabela meczów między tymi trzema zespołami. W niej najgorsze jest Podbeskidzie, które zostałoby zepchnięte do grupy spadkowej, a do mistrzowskiej - na ósmą pozycję - awansowałby Ruch.

Zdaję sobie sprawę, że sytuacja w ekstraklasie uległa komplikacji. Jednak decyzję o zawieszeniu kary dla Lechii ogłosiliśmy w piątek po południu i wszyscy zdawali sobie sprawę z sytuacji w tabeli przed minioną kolejką. Jeszcze większe zamieszanie byłoby, gdybyśmy decyzję ogłosili w poniedziałek lub np. za dwa tygodnie. Trudno sobie wyobrazić zamieszanie po rozegraniu następnych kolejek. Problem polega na tym, że aż 47 dni trwało sporządzenie uzasadnienia przez PZPN o decyzji odjęcia punktu Lechii - argumentował Ćwiąkalski.

W sobotę PZPN utrzymywał, że Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl nie powinien w ogóle rozpatrywać skargi gdańszczan, ponieważ Lechia nie otrzymała wcześniej wymaganej zgody na apelację od piłkarskiej federacji. Naruszanie kryteriów podręcznika nie stanowi złamania przepisów Regulaminu Dyscyplinarnego, z tego też względu w naszej ocenie Trybunał przed przystąpieniem do rozpoznawania przedmiotowej sprawy winien mieć uprzednią zgodę Zarządu PZPN, przedstawioną przez Klub Lechia Gdańsk na poddanie sprawy rozstrzygnięciu przez Trybunał - uzasadniał Polski Związek Piłki Nożnej.

Prezes TA odrzucił te argumenty, twierdząc, że PZPN jest jedynie stroną tego postępowania. PZPN jest stroną tego postępowania i nie jest konieczna jego zgoda. Odwołanie Lechii Gdańsk szeroko wykazuje, że klub został objęty karą dyscyplinarną. Lechia wykazuje, że w wyniku decyzji Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN może ponieść szkodę - dodał Ćwiąkalski.

W niedzielę piłkarska centrala zadeklarowała chęć jak najszybszego rozstrzygnięcia sprawy Lechii.

Prezes Zbigniew Boniek przedstawił stanowisko PZPN wskazując, iż z dbałości o przebieg trwających rozgrywek o mistrzostwo Polski w sezonie 2015/2016, posiedzenie składu orzekającego Trybunału winno odbyć się niezwłocznie, w ciągu kilku najbliższych dni, co spotkało się z akceptacją prezesa Trybunału. Obie strony wyraziły gotowość jak najszybszego rozwiązania przedmiotowej sprawy i pełnej współpracy, z troski o sprawny przebieg finałowej części rozgrywek - napisano w oświadczeniu zamieszczonym na oficjalnej stronie PZPN.

Prezes TA przyznał, że rozmowa odbyła się w innej atmosferze niż poprzednio. Nie było już takich emocji jak wcześniej. Obaj byliśmy zgodni, że trzeba jak najszybciej doprowadzić do rozwiązania sporu. Zajmą się tym wybitni prawnicy - zakończył Ćwiąkalski.

Prezes i współwłaściciel Ruchu Dariusz Smagorowicz liczy na to, że podjęte decyzje będą pozytywne dla zespołu. Ze spokojem oczekuję na środową decyzję Trybunału Arbitrażowego przy PKOl. Uważam, że nasza drużyna w sprawiedliwej rywalizacji wywalczyła sobie miejsce w czołowej ósemce ligi i jestem przekonany, że trybunał przywróci ład i porządek - powiedział w rozmowie z PAP.

Teraz drużyny utworzą dwie ośmiozespołowe grupy - mistrzowską i spadkową. Ich dotychczasowy dorobek punktowy zostanie podzielony na pół, w razie nieparzystej liczby zaokrąglony do góry. Następnie zespoły zagrają jeszcze po siedem meczów w swoich grupach - po jednym z każdym z rywali.

(az)