W meczu towarzyskim przy Bułgarskiej w Poznaniu reprezentacja Polski, na 81 dni przed pierwszym starciem na Euro 2016, pokonała Serbię 1-0. Bohaterem meczu został Jakub Błaszczykowski. Wygraną zawdzięczamy też Wojciechowi Szczęsnemu, który obronił kilka stuprocentowych sytuacji.

Mecz Polska-Serbia w Poznaniu /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Skład reprezentacji Polski:

Łukasz Fabiański - Łukasz Piszczek, Bartosz Salamon, Kamil Glik, Maciej Rybus - Jakub Błaszczykowski, Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak, Kamil Grosicki - Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik.

Spotkanie to miało dać odpowiedź na kilka pytań. M.in. na to: jak poradzi sobie defensywa z parą stoperów Kamil Glik - Bartosz Salamon, czy na te: jak się zaprezentuje grający śladowo w Fiorentinie Jakub Błaszczykowski i dochodzący do formy po kontuzji Grzegorz Krychowiak.

W pierwszej połowie Glik miał kilka "pustych przebiegów" - wyjść do piłki na wyprzedzenie rywala, po których upadł, domagał się odgwizdania faulu, a futbolówka przechodziła. Po przerwie był jednak pewnym punktem. Salamon był jego dzielnym pomocnikiem, uniknął błędów, ale mocną stroną naszych stoperów nie było wprowadzenie piłki do gry.

Kiuba był główną postacią meczu. Po raz kolejny potwierdził, że w klubie trener może trzymać go w rezerwie, ale w kadrze zawsze się przyda i będzie błyszczał. Strzelił ładną bramkę, tyrał w obronie i ataku, grał mądrze, bez strat piłki.

Słabiej zaprezentował się "Krycha", który miał sporo strat. Chęci do gry nie można mu odmówić, starał się być wszędobylski, w odróżnieniu od swej roli w Sevilli, gdzie gra znacznie bliżej własnej bramki. Po kontuzji Grzegorz rozegrał jeden cały mecz i mały fragment drugiego, więc trudno było oczekiwać cudów.

Serbowie zaczęli odważnie, wychodzili wysokim pressingiem na naszą połowę. W 7. min mogli prowadzić, ale Branislav Ivanović z metra zagłówkował ponad bramką po tym, jak Adem Ljajić z rzutu wolnego celował pod poprzeczkę, a Łukasz Fabiański piąstkował na poprzeczkę. Ivanović trzymał się za głowę, a komentujący ten mecz w TVP Dariusz Szpakowski, w rozmowie z Interią go rozgrzeszał:

- Branislav nie miał kontroli nad tym uderzeniem. Piłka z góry wpadła mu na czubek głowy, nie trafił jej czołem - mówił red. Szpakowski.

Po 15 minutach Kuba Błaszczykowski złamał do środka, wszedł w wolną przestrzeń, oddał w pole karne do "Lewego", który strzelił z lewej nogi po ziemi, ale Vladimir Stojković złapał piłkę.

Ładną, składną akcję Serbowie przeprowadzili w 26. min. Zakończył ją uderzeniem z 25 m Ljajić. Piłka dostała groźnej rotacji, ale w finale i tak padła łupem Łukasza Fabiańskiego.

W końcu sensowną akcję rozegrał Arkadiusz Milik, który podał na lewo do Lewandowskiego, a ten przy linii końcowej skupił uwagę trójki obrońców, by dośrodkować. Do zbyt krótko wybitej przez obrońcę piłki dopadł Błaszczykowski i - uderzając z powietrza - huknął w prawy róg, tuż przy słupku! Euforia zapanowała na trybunach i Kuba posunął po murawie długim ślizgiem na kolanach, bo tak nasz zawodnik cieszył się z tej bramki. Zapracował na nią wyjątkowo, gdyż to on chwilę wcześniej odebrał piłkę po dalekiej pogoni za Filipem Kosticiem.

Tuż przed przerwą "Błaszczu" błysnął po raz kolejny. Po pierwszej dobrej ofensywnej akcji Piotra Zielińskiego, ładnym zwodem uwolnił się spod krycia i "kropnął" z lewej nogi, lecz obok bramki.

Serbowie próbowali wyrównać. Z rzutu wolnego Aleksandar Kolarov uderzył ponad bramką.

Na początku II  połowy miękka wrzutka Zorana Toszicia otworzyła drogę do bramki Filipowi Kosticiowi, jednak piłkarz VfB Stuttgart nie "skleił" piłki i tak padła łupem Wojciecha Szczęsnego, który po przerwie zastąpił "Fabiana". Za moment Arkadiusz Milik z 18 m trafił w słupek!

W 61. min przypomniał o sobie Aden Ljajić. Gwiazdor Interu Mediolan podkręcił piłkę strzałem z 30 m do tego stopnia, że Szczęsny z kłopotami wybił ją na róg. W kolejnej akcji Aden wykorzystał fakt, że Krychowiak nie doskoczył, "kropnął" z 18 m i tylko refleks - wspaniała robinsonada Szczęsnego uratowały nas przed stratą bramki.

W 71. min Kuba huknął z 25 m z lewej nogi, ale obok bramki! Za moment, po dośrodkowaniu Błaszczykowskiego, Zieliński wycofał do Krychowiaka, a ten z 18 m kopnął mocno, jednak obok bramki.

Na ostatni kwadrans za Krychowiaka wszedł Tomasz Jodłowiec, który starał się grać bardziej defensywnie, bliżej stoperów.

W końcówce Serbowie przycisnęli. Ljajić przedryblował Ariela Borysiuka, zagrał w tempo, w pole karne do Darko Braszanaca, ten miał "setkę", ale zamiast oddał strzał, zdążył go zablokować Glik! Za moment, po rzucie rożnym z bliska główkował Slobodan Rajković i jakimś cudem Szczęsny sparował piłkę na poprzeczkę, a Ivanović fatalnie przestrzelił przy dobitce z 7 m!

W doliczonym czasie Ljajić minął jak chorągiewkę Michała Pazdana, wyszedł sam na Szczęsnego, lecz Wojtek obronił nogą!

W rewanżu szarpnął Bartosz Kapustka, dał sobie odebrać piłkę, ale po chwili ambitnie ją wywalczył. Pokazał dynamikę w tej akcji.

Szczęśliwie, ze Szczęsnym w bramce, utrzymaliśmy prowadzenie do końcowego gwizdka.

W sobotę biało-czerwoni zmierzą się we Wrocławiu z Finlandią (o godz. 17.30).


(abs,dp)