Kibice zwyzywali obrońcę reprezentacji Hiszpanii, który od dawna wpiera ruchy niepodległościowe w Katalonii. Do nieprzyjemnych sytuacji doszło podczas poniedziałkowego treningu reprezentacji Hiszpanii przed najbliższymi meczami eliminacji mistrzostw świata.

Gerard Pique, Thiago Alcantara i Rodrigo na treningu /Chema Moya /PAP/EPA

Kibice wyzywali i gwizdali na Gerarda Pique, który publicznie popiera ruchy niepodległościowe w Katalonii. Piłkarz w emocjonalny sposób zachęcał do udania się na niedzielne referendum, które zdaniem władz w Madrycie, było nielegalne. 

Kiedy się głosuje, można zagłosować na tak, na nie lub oddać pusty głos, jednak podchodzi się do głosowania. W tym kraju przez wiele lat rządził frankizm, a wtedy nie można było głosować. Jestem i czuję się Katalończykiem i teraz, bardziej niż kiedykolwiek, jestem dumny z moich rodaków. Zachowanie hiszpańskiego rządu tylko zwiększy podziały między nami a nimi - mówił obrońca ze łzami w oczach.

Zawodnik Barcelony spotkał się z ostrą reakcją części hiszpańskich kibiców, którzy wyzywali go podczas poniedziałkowego treningu. "Pique, odejdź z naszej reprezentacji", "Hiszpania nie jest twoim krajem" - takie transparenty pojawiły się podczas zajęć. Miało to związek z inną wypowiedzią obrońcy Barcy. Pique poinformował, że po mundialu w Rosji zakończy reprezentacyjną karierę, ale po niedzielnych wydarzeniach jest gotów przyspieszyć tę decyzję. Piłkarz ma się dziś spotkać z trenerem i szefami federacji, aby przedyskutować swoją dalszą grę w barwach La Roja.

Zdaniem mediów, zachowanie Pique sprawiło, że w reprezentacji Hiszpanii doszło do rozłamu. Telewizja La Sexta poinformowała, że Segio Ramos (obrońca Realu Madryt) jest wściekły na swojego kolegę z Barcelony, bo uważa, że wzbudzanie ogólnonarodowej dyskusji tuż przed kluczowymi meczami kadry w eliminacji mistrzostw świata nie ma sensu.

Jak donosi dziennik AS, trener reprezentacji Hiszpanii Julen Lopetegui zwołał spotkanie, aby zjednoczyć całą grupę.

Całą sytuacją oburzony jest SPORT, który dodał, że policja starała się skonfiskować obraźliwe transparenty. Jednocześnie atmosfera na treningu była bardzo gorąca i Lopetegui musiał skrócić trening.

To nie pierwszy raz, kiedy w hiszpańskiej jedenastce dochodzi do różnic w pojmowaniu tożsamości narodowej. Warto tu przypomnieć finał mundialu z 2010 roku - drużyna z Półwyspu Iberyjskiego grała wówczas z Holandią. Kiedy przed pierwszym gwizdkiem zabrzmiał La Marcha Real - Królewski Marsz realizator pokazywał poszczególnych piłkarzy "La Furia Roja" i wtedy jasno uwidoczniła się pewna dychotomia między piłkarzami, którzy są związani z Katalonią, a którzy z Kastylią. Carles Puyol (kapitan Barçy i reprezentacji Hiszpanii) stał beznamiętnie, a jego klubowy kolega - Xavi - miał kamienną twarz i kołysał się na boki. Natomiast Sergio Ramos z Realu Madryt miał głowę odchyloną do tyłu i był wyraźnie wzruszony.

Najbliższy mecz reprezentacji Hiszpanii odbędzie się w piątek. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego zagra z Albanią. Trzy dni później podopieczni Julena Lopeteguiego zmierzą się na wyjeździe z Izraelem.

(j.)