Był wywiad - są rezerwy. Piłkarz warszawskiej Legii Dominik Nagy opowiedział w wywiadzie udzielonym węgierskiej telewizji M4 o głośnych zajściach z udziałem kibiców po porażce z Lechem Poznań 0:3. Jak przyznał, był przestraszony. W środę nie wziął udział w treningu pierwszego zespołu - został przesunięty do rezerw.

Kiedy przyjechaliśmy do klubu po tym meczu, czekali na nas kibice. Myśleliśmy, że chcą porozmawiać. Jednak kiedy wysiedliśmy z autobusu stanęliśmy w obliczu czegoś zupełnie innego, niż sobie wyobrażaliśmy - mówił Nagy w wywiadzie dla węgierskiej stacji telewizyjnej M4.

Policja: Na parkingu Legii nie doszło do pobicia, mogło dojść do naruszenia nietykalności

Wstępna analiza nagrań z monitoringu wykluczyła, by na parkingu klubu piłkarskiego Legia Warszawa kibice pobili piłkarzy. Mogło jednak dojść do naruszenia nietykalności osobistej - poinformowała Komenda Stołeczna Policji. ​Z zamieszczonych w mediach relacjach wynika, że do incydentu doszło w nocy... czytaj więcej

Uważam, że wolno mi mówić o tym otwarcie. Możemy się tego wstydzić lub nie, ale to się wydarzyło. W dzisiejszych czasach takie sytuacje zdarzają się w niewielu miejscach. Szczerze mówiąc, byłem przestraszony - stwierdził.

Nagy przyznał, że w następnym sezonie chciałby występować w innym klubie.

Taki był cel Legii. Kiedy podpisywaliśmy umowę, usłyszałem, że klub chce na mnie jak najwięcej zarobić - zdradził.

Niedzielny mecz ligowy z Lechią Gdańsk (1:0) 22-letni pomocnik oglądał z trybun. W środę natomiast nie wziął udziału w treningu pierwszego zespołu. Jak podał portal Legia.net, Nagy został przesunięty do trzecioligowych rezerw mistrzów Polski.

Jak dotąd Polskiej Agencji Prasowej nie udało się uzyskać komentarza klubu.


(e)