"Po porażce w półfinale MŚ niektóre dziewczyny były bardzo zawiedzione, popłakały się po meczu. Ale mamy czas, żeby zebrać myśli. Nasze dziewczyny bardzo chcą i na pewno zrobimy wszystko, żeby wygrać medal" – mówi drugi trener polskiej kadry Antoni Parecki w rozmowie ze specjalnym wysłannikiem RMF FM do Belgradu Patrykiem Serwańskim. "Fizycznie nasz zespół i zespół duński wyglądają mniej więcej podobnie. To będzie kwestia psychiki, tego, kto wyzwoli ostatnie siły i chęć wygrania i zdobycia medalu" – dodaje.

"Jesteśmy w najlepszej czwórce MŚ i z tego trzeba się cieszyć. Oczywiście wyciągniemy wnioski z półfinału, ale teraz musimy jak najszybciej się pozbierać i zawalczyć o brązowy medal" – mówi Agnieszka Jochymek w rozmowie ze specjalnym wysłannikiem RMF FM na MŚ w piłce ręcznej Patrykiem... czytaj więcej

Patryk Serwański: Czy bez względu na wynik meczu o trzecie miejsce zostaniecie i będziecie oglądać finał?

Antoni Parecki, drugi trener polskiej kadry: Podejrzewam, że wrócimy do hotelu, żeby dziewczyny coś zjadły, bo to jest bardzo ważne, no i na finale trzeba być. To jest obowiązek, konieczność. To trzeba przeżyć jeszcze raz, to otoczenie. A później jest ceremonia zamknięcia itd. Tak że jestem pewny, że będziemy na tym meczu.

Teraz najważniejsze, żeby jutro znaleźć się na tej ceremonii zamknięcia w jak najlepszych nastrojach, czyli na miejscu trzecim. Co trzeba zrobić, jak zagrać z Dunkami? Dania nawet laikowi kojarzy się z piłką ręczną, ale od lat dziewczyny nie zdobywają tam medali. Zdaje się, że od 2004 roku. Jak to może jutro wyglądać? Czy Dunki będą jakoś mocniej zmotywowane po porażce w półfinale z Brazylią, zdenerwowane?

Każdy zespół, który przegrywa półfinał, jest rozbity. Nasze dziewczyny też troszkę były, uważam, że niektóre były bardzo zawiedzione, wręcz popłakały się po meczu. Ale mamy dzisiejszy dzień, troszkę wolnego, można pozbierać myśli, trochę odizolować się od tej piłki ręcznej, bo biorąc pod uwagę, że od 20 listopada jesteśmy razem na okrągło, to przyda się taki moment odskoczni. No a jutro będziemy walczyć o brązowy medal. Ja uważam, że nasze dziewczyny bardzo chcą i na pewno zrobimy wszystko z naszej strony, żeby ten medal wygrać. A jeżeli chodzi o Dunki - dla nich to będzie kolejne czwarte miejsce, bo dwa lata temu w Brazylii też przegrały półfinał i też przegrały mecz o brązowy medal, więc one też będą na pewno bardzo chciały i to będzie mecz taki... bardzo mentalny. Bo fizycznie ich zespół i nasz zespół wyglądają mniej więcej podobnie. To będzie kwestia psychiki - który z zespołów wyzwoli te ostatnie siły i tą chęć wygrania i zdobycia medalu. Jutro się to okaże.

Kogo w zespole duńskim warto śledzić, kogo warto jutro obserwować na boisku?

Niewątpliwie warto obserwować Line Jørgensen na prawym rozegraniu, ich skrzydłowe, lewo- i prawoskrzydłową. Warto oglądać środkową rozgrywającą Kristinę Kristiansen wraz z kołową, bo to są zawodniczki z innych klubów, a grają w duecie i mają bardzo fajną współpracę. Niewątpliwie warto obserwować na lewym rozegraniu z numerem 8 zawodniczkę Anne Mette Hansen. To jest młoda dziewczyna z pierwszoligowego klubu, naprawdę potrafi grać fajną piłkę ręczną. Będzie na co popatrzeć, biorąc pod uwagę, że nasze zawodniczki też potrafią grać w piłkę. Uważam, że będzie to na pewno ciekawy mecz. Mocniejszy zespół wygra.

Trener Kim Rasmussen mówił mi, że dla niego to jest właściwie zupełnie normalny mecz, jak każdy inny. Jest cel, zadanie: trzecie miejsce. Myśli pan, że gdzieś tam w nim jednak nie siedzi, że to mecz z Danią? To musi budzić gdzieś w sercu jakieś dodatkowe emocje.

On jest Duńczykiem, pracował w Danii, przyjechał do Polski. Ja pracowałem w Danii 22 lata. Z większością z tych dziewczyn pracowałem na co dzień w klubach ligowych. Tak że dla mnie to również ma ogromne znaczenie. A dziewczyny wiedzą, że ja je znam, i wiedzą, jak pracowałem, znają mój sposób przygotowywania się z bramkarkami na mecze ligowe.

Czyli jutro bramkarki duńskie będą na rozgrzewce, pan tylko puści oczko i każda z nich już będzie wiedzieć: "Oho! On wie, co będę robiła, jak się zachowuję".

Niewątpliwie tak będzie. Orby Poulsen trenowałem osobiście przez kilka lat w klubie, tak że znamy się bardzo dobrze. Ona wie, jak ja pracuję, ja wiem, co ona potrafi, więc to będzie mecz na zasadzie takich szachów. Kto, kogo prędzej zaszachuje, kto będzie miał większą wytrzymałość nerwową i kto wypełni taktykę "kropka w kropkę".

Jak będzie wyglądało jutrzejsze przedpołudnie, jakie są plany?

Śniadanie i podejrzewam, że może jeszcze szczegółowa, krótka taktyka. Mecz jest w miarę wcześnie, po południu, więc nie będzie czasu na większe przemyślenia. Czyli śniadanko, trochę taktyki, dobry spacer, porządny obiadek i zwarci i gotowi wyjdziemy na bitwę o brązowy medal.

(edbie)