Reprezentacja Nowej Zelandii pokonała Australię 34:17 (16:3) w finale Pucharu Świata w rugby! Jest pierwszą drużyną w historii, która wywalczyła tytuł po raz trzeci, a także pierwszą, która zdołała tytuł obronić. "To szaleństwo, jesteśmy niesamowicie dumni" - podkreślał kapitan All Blacks Richie McCaw.

Reprezentacja Nowej Zelandii z Pucharem Świata w rugby /ANDY RAIN /PAP/EPA

Na wypełnionym po brzegi stadionie Twickenham - na trybunach zasiadło dokładnie 81 605 widzów - Nowozelandczycy od pierwszych minut byli drużyną dominującą. Zawodnikiem meczu wybrano Dana Cartera, dla którego był to 112. i równocześnie ostatni występ w narodowych barwach.

Nie jestem teraz w stanie opisać mojego wzruszenia. Jestem dumny z tego, że mogłem uczestniczyć w tej imprezie. Zwłaszcza że przed czterema laty zabrakło mnie w finale. Spełniliśmy nasze marzenie - podkreślał po spotkaniu.

Nie możemy sobie nic zarzucić - mówił z kolei Australijczyk Stephen Moore. Zagraliśmy bardzo dobrze, ale tym razem lepsi byli rywale - przyznał.

Kiedy All Blacks sięgali w Londynie po złoty medal, w Nowej Zelandii właśnie robiło się jasno, była siódma rano. mimo nietypowej pory większość barów była otwarta i na żywo transmitowała finał, a także ceremonię dekoracji i przekazania przez księcia Harry'ego trofeum zwycięzcom.

Wcześniej reprezentacja Nowej Zelandii triumfowała w pierwszej edycji Pucharu Świata - w 1987 roku - i przed czterema laty.

W piątkowym meczu o brązowy medal ekipa RPA pokonała natomiast Argentynę 24:13.

Puchar Świata to najważniejszy międzynarodowy turniej w rugby, rozgrywany co cztery lata. Do walki o to trofeum najlepsze drużyny globu przystąpiły po raz ósmy. Impreza, która ma zaledwie 28-letnią historię, już teraz jest trzecią, jeśli chodzi o liczbę widzów przed telewizorami - po piłkarskich mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich.

Kolejna edycja Pucharu Świata - w 2019 roku - odbędzie się w Japonii.

(edbie)