Historyczny - bo pierwszy - awans Islandii do Euro 2016 kosztowało kraj niezwykle małą kwotę. Według raportu federacji piłkarskiej wszystkie koszty związane z grą w eliminacjach do mistrzostw Europy wyniosły 1,8 miliona euro.

Historyczny - bo pierwszy - awans Islandii do Euro 2016 kosztowało kraj niezwykle małą kwotę. Według raportu federacji piłkarskiej wszystkie koszty związane z grą w eliminacjach do mistrzostw Europy wyniosły 1,8 miliona euro.
Piłkarze Islandii i Danii podczas meczu towarzyskiego /HENNING BAGGER /PAP/EPA

To o ponad połowę mniej niż wydała Norwegia, która odpadła w kompromitujący sposób - skomentowały norweskie media, które od kilku tygodni zajmują się aferą ze zbyt wysokimi zarobkami w swojej federacji piłkarskiej NFF.

Norweski dziennik "Verdens Gang" wskazuje, że od Islandczyków można się uczyć. Latali tanimi liniami, mieszkali w średniej klasy hotelach, a aparat pomocniczy reprezentacji razem z trenerem liczy zaledwie dziewięć osób. Mało co o nich wiadomo, a odnieśli sukces, którego im zazdrościmy - pisze gazeta.

Dziennik podkreślił, że w NFF pracują na pełnych etatach 94 osoby, a w islandzkim odpowiedniku KSI zaledwie 18.

1 czerwca Islandczycy przylecą do Oslo na ostatni mecz towarzyski przed Euro, a my goszcząc wyśmiewanego przez lata "piłkarskiego Kopciuszka" będziemy musieli być zadowoleni oglądając go później na wielkich arenach Francji - skomentował z przekąsem "Verdens Gang".

Trener Islandii Szwed Lars Lagerbaeck powiedział, że trenuje różne reprezentacje od 25 lat i doskonale wie jak ma wyglądać aparat pomocniczy, aby utrzymać optymalną koncentrację na futbolu.

Tak naprawdę potrzeba tylko kilku osób, lecz zawodowców. Nie wierzę w duże sztaby. Po co cała rzesza działaczy, tak zwanych analityków i różnych pomocników na zgrupowaniach. Taka ilość niepotrzebnych osób wprowadza tylko chaos. Doświadczony trener nie potrzebuje różnej maści ekspertów, których obecność i rady powodują tylko zamieszanie - wyjaśnił.

Norweskie media krytykują NFF za pensję wypłacaną selekcjonerowi Perowi Mathiasowi Hoegmo w wysokości pół miliona euro rocznie.

"Verdens Gang" wyliczył, że Lagerbaeck z pewnością zarabia mniej. W 2008 roku kiedy wprowadził Szwecję do mistrzostw Europy jego roczna pensja wynosiła 200 tysięcy euro. Kiedy prowadził Nigerię otrzymywał co prawda dziesięć razy tyle, lecz tym razem biorąc pod uwagę niskobudżetową Islandię na pewno nie jest krezusem - czytamy.

Nasz szwedzki trener jest absolutnie najpopularniejszą osobą na Islandii. Jest wyjątkowo, wręcz ascetycznie małomówny, ale od pierwszego dnia pracy wierzą mu ślepo wszyscy obywatele kraju, piłkarze, kibice i federacja, wypełniają każde polecenie i chłoną wręcz każde słowo. Po awansie na Euro posiada status celebryty giganta, podczas gdy Norweg Hoegmo nazywany jest w swoim kraju nieudacznikiem
- powiedział PAP norweski korespondent islandzkiego radia Gissli Kristjansson.

(az)