​Nie rywalki z bieżni, a nowe przepisy Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych mogą zatrzymać dominację Caster Semenyi. IAAF postanowiło bowiem uregulować zasady rywalizacji zawodniczek z naturalnie podwyższonym poziomem testosteronu. Pochodząca z Republiki Południowej Afryki biegaczka od lat wzbudza kontrowersje w sportowym świecie. Niektóre rywali uważają, że nie powinna startować z kobietami.

Biegaczka będzie musiała brać specjalne tabletki na zbicie testosteronu /Darren England /PAP/EPA

Semenya to mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro w biegu na 800 m oraz trzykrotna mistrzyni świata na tym dystansie. Mająca umięśnioną sylwetkę oraz niski tembr głosu zawodniczka z RPA będzie zmuszona do farmakologicznego zbijania poziomu testosteronu pod groźbą zakazu startu na dystansach od 400 m do jednej mili.

IAAF regulować tę kwestię próbowało już wcześniej, ale w 2015 roku przegrało sprawę przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie skierowaną przez biegaczkę z Indii Dutee Chand, której zabroniono startów właśnie z powodu wysokiego poziomu testosteronu.

Testosteron, nieważne czy wytworzony przez organizm, czy do niego wstrzyknięty, zwiększa wydolność. CAS zażądał od nas przedstawienia zakresu przewagi jaką hormon daje, a teraz dysponujemy wynikami badań - powiedział przewodniczący IAAF Sebastian Coe.

Nowe przepisy mają zostać opublikowane w czwartek. W towarzyszącym im raporcie pojawia się nowa kobieca klasyfikacja - zawodniczki z zaburzeniami rozwoju płci (DSD).Zdaniem badaczy biegaczki z DSD miały wyższy poziom testosteronu niż wynosi średnia dla kobiet, co skutkowało większą masą mięśniową i poziomem hemoglobiny. Dominacji predysponowanych w ten sposób pań nie zaobserwowano w sprintach oraz biegach na 5000 i 10000 m. Na tych dystansach Semenya, jeśli zechce, będzie mogła rywalizować bez żadnych obostrzeń.

(nm)