Piłkarze Chile po raz pierwszy triumfowali w Copa America i zostali mistrzami Ameryki Południowej. W finale turnieju, którego byli gospodarzami, pokonali w Santiago Argentynę w serii rzutów karnych 4-1. Po 90 minutach gry i dogrywce był remis 0:0.

Finał zaczął się w szybkim tempie. Pierwszą groźną sytuację stworzyli gospodarze - w 11. minucie piłkę po uderzeniu z woleja z pola karnego Artura Vidala odbił Sergio Romero. W odpowiedzi Claudio Bravo próbował zaskoczyć Sergio Aguero, ale górą był chilijski bramkarz.

Obie drużyny nie ustawały w atakach, ale miejscowi do ich zatrzymania częściej używali niedozwolonych środków. Efektem były trzy żółte kartki w pierwszej połowie i... kontuzja Angela Di Marii. Argentyński skrzydłowy z powodu urazu musiał opuścić boisko już w 29. minucie.

Zastąpił go Ezequiel Lavezzi, który tuż przed przerwą bliski był zdobycia gola. Świetnie piłkę wyłożył mu Javier Pastore, ale pomocnik PSG strzelił wprost w Bravo.

W drugiej połowie na boisku więcej niż składnych akcji czy dogodnych okazji do zdobycia bramki było fauli i złośliwości. W 82. minucie z półobrotu huknął z 12 metrów Alexis Sanchez, ale piłka minęła prawy słupek argentyńskiej bramki. Chwilę później znowu na boisku zrobiło się nerwowo, gdyż gospodarze domagali się od kolumbijskiego sędziego, by pokazał żółtą kartkę Marco Rojo za faul na Mauricio Isli, a byłaby to jego druga i "Albicelestes" musieliby grać w dziesiątkę.

Już w doliczonym przez arbitra czasie gry Argentyńczycy wyprowadzili kontrę, jednak Lavezzi zbyt mocno podał do rezerwowego Gonzalo Higuaina, który zdołał posłać piłkę tylko w boczną siatkę.

Remis oznaczał dogrywkę, gdyż zgodnie z regulaminem Copa America możliwa jest ona tylko w finale. Tuż przed końcem pierwszej części dodatkowego czasu gry po błędzie Javiera Mascherano sam w kierunku bramki Argentyny popędził Alexis Sanchez, ale uderzył nad poprzeczką.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia i konieczny był konkurs rzutów karnych. Presji nie wytrzymali Argentyńczycy. Nie zawiódł tylko Lionel Messi, który trafił w pierwszej kolejce. Później fatalnie spudłował Higuain, a strzał Evera Banegi obronił Bravo. Gospodarze się nie mylili i w czwartej kolejce ich sukces przypieczętował Alexis Sanchez, który popisał się sprytnym, lekkim kopnięciem.

Chile cieszyło się z pierwszego triumfu w Copa America, a Messi - jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii futbolu - wciąż czeka na pierwsze trofeum z drużyną narodową. Przed rokiem Argentyna przegrała po dogrywce finał mundialu z Niemcami. Na kontynencie była ostatnio najlepsza w 1993 roku, gdy "Leo" miał sześć lat.

(abs)