Polscy siatkarze udanie rozpoczęli turniej finałowy Mistrzostw Europy. W tureckim Izmirze pewnie pokonali Francję 3:1, mając problemy tylko w pierwszej odsłonie.

Polscy siatkarze meczem z Francją rozpoczęli mistrzostwa Europy. W imprezie, która odbywa się w Turcji, "biało-czerwoni" trafili do grupy A, rozgrywającej swoje spotkania w Izmirze. czytaj więcej

Spotkanie rozpoczęło się od trzech błędów Francuzów (3:0). Trójkolorowi szybko jednak zredukowali stratę i po bloku Rouziera na Bąkiewiczu było po 7. Poniżej oczekiwań w polskim zespole spisywał się Piotr Gruszka i gdy posłał piłkę w aut rywale wyszli na prowadzenie (8:9). Przy dobrej zagrywce Michała Bąkiewicza udało się odskoczyć na dwa oczka (11:9), jednak od stanu 13:11 naszych graczy ogarnęła niemoc w ataku, dzięki czemu Francuzi uzyskali aż siedem punktów z rzędu. Nie do zatrzymania na skrzydle był Antonin Rouzier. Po jego kiwce było już 14:20. Gdy atakujący reprezentacji Francji posłał asa serwisowego (16:23), stało się jasne, że nic im nie odbierze wygranej w tej partii, którą zakończył skutecznym blokiem na Ruciaku Stephane Antiga.

Wydawało się, że rozbici Polacy nie będą w stanie powstrzymać rozpędzonych przeciwników, o czym mogło świadczyć bezkarne przebicie piłki w pole przez Yannicka Bazina (1:3). Podopieczni Daniela Castellaniego szybko się jednak pozbierali i wyrównali na 4:4, po czym dołożyli kolejne pięć oczek. Spora w tym zasługa Bartosza Kurka i skutecznego bloku biało-czerwonych. Na drugą przerwę techniczną przewaga wynosiła cztery punkty, lecz gdy Bąkiewicz sprytnie obił ręce rywali ponownie różnica wynosiła pięć oczek (18:13). Z akcji na akcję przewaga ta wzrastała - po kontrze Kurka 22:16 i po bloku na Tuia 24:17. Francuski rezerwowy został ponownie zatrzymany w następnej wymianie przez Jakuba Jarosza.

Początek trzeciej partii także należał do biało-czerwonych - 3:1 oraz 6:3 po długiej wymianie zakończonej zbiciem Jarosza. Ten sam zawodnik skontrował na 10:7, jednak w tym momencie przebudzili się Les Bleus. Pewnie prezentował się Guillaume Samica, którego akcje kończyły się zdobyczą punktową dla rywali (12:13). W kolejnych akcjach wynik oscylował wokół remisu, a decydujące dla losów seta okazały się wydarzenia z samej końcówki. Najpierw Polacy ze stanu 17:19 zdołali wyrównać, a po chwili pomyłki Vadeleux i Rouziera pozwoliły biało-czerwonym odskoczyć na dwa punkty (22:20). Co prawda kolejne dwie akcje skutecznie skończyli przeciwnicy, jednak to wszystko, na co było ich stać w tej odsłonie. Zawiódł przede wszystkim Rouzier, który mylił się na potęgę - najpierw posłał piłkę w aut, a potem dwukrotnie został zatrzymany blokiem (25:22).

Czwarta partia okazała się formalnością dla naszych reprezentantów, którzy mieli problemy tylko na samym początku, gdy Francuzi prowadzili 2:3. Podopieczni Daniela Castellaniego wyszli na prowadzenie po bloku na Antidze (5:4) i z czasem sukcesywnie zwiększali dystans nad rywalem - 9:7, 12:9, 14:10 i 16:11 na drugą przerwę techniczną. Polacy znakomicie grali w bloku i co najważniejsze wykorzystywali kontrataki. Gdy z lewego skrzydła po rękach Francuzów przyłożył Bąkiewicz (22:16) trudno było spodziewać się innego wyniku, jak wygranej Polaków. Trener Philippe Blain poprosił jeszcze o przerwę, lecz tuż po niej dwoma kapitalnymi blokami popisał się Marcin Możdżonek. Mecz zakończył się popsutym serwisem Francuzów. Występ biało-czerwonych obserwował Patryk Serwański z redakcji sportowej RMF FM:

Polska - Francja 3:1 (18:25, 25:17, 25:22, 25:18)

Polska: Gruszka, Pliński, Zagumny, Kurek, Bąkiewicz, Możdżonek oraz Gacek (l), Jarosz, Ruciak, Nowakowski

Francja: Bazin, Rouzier, Vadeleux, Samica, Antiga, Kieffer oraz Henno (l), Tuia, Rowlandson

ASInfo