"Nie wstaję o piątej rano, żeby pobiegać. Nie lubię biegać. Ćwiczę szybkość, kondycję i refleks. Na korcie skupiam się tylko na sobie" - mówi w rozmowie z RMF FM indywidualny mistrz Polski w squashu Mateusz Kotra. Kontuzje? "Jak rozsądnie podchodzi się do tematu można ich uniknąć". Kiedy na korcie mu nie idzie, stara się "wyluzować". "Wyjdzie, to cisnę dalej. I jedziemy z tym do końca"- dodaje zawodnik trenujący w krakowskim klubie Squash4you.

Mateusz Kotra indywidualny mistrz Polski w squashu /Jacek Tomkiewicz /RMF FM

Posłuchaj rozmowy z Mateuszem Kotrą

Urszula Gwiazda: Jak to jest mieć 25- lat i zostać mistrzem Polski?

Mateusz Kotra: Bardzo fajne uczucie. Dużo na to pracowałem i cieszę się, że udało mi się to osiągnąć. To ciężkie do opisania, ale bycie najlepszym w Polsce w danym sporcie robi wrażenie.

Jak trenuje mistrz?

Ciężkie treningi, nie tylko na korcie, również poza kortem - treningi fitnessowe, crossfitowe. Myślę, że dwa treningi dziennie to jest takie minimum, żeby osiągnąć sukces.

Ile przygotowywałeś się do mistrzostw, które wygrałeś?

Pół roku było tych przygotowań pod te konkretne mistrzostwa Polski.

To jest tak, że to są specjalne ćwiczenia? Specjalnie ułożona dieta?

Cały cykl przygotowań jest podporządkowany mistrzostwom. Jest ułożona dieta, są ułożone treningi, są ułożone turnieje, w których trzeba zagrać, w których trzeba zdobyć jakieś punkty.  Odpowiednie sparingi, wyjazdy na zagraniczne treningi, czy też turnieje i to wszystko składa się w jedną całość. To taki cykl przygotowań do takiego jednego turnieju, jakim były te mistrzostwa Polski.

Kiedy jesteś na korcie... o czym myślisz? O tym, że ludzie patrzą, oceniają? Żeby zagrać dobry mecz? Żeby zagrać dobrą piłkę? Czy jesteś skupiony tylko na sobie?

Staram się być skupiony tylko na sobie. Nie zawsze jest to łatwe do zrealizowania, ale o to przede wszystkim chodzi, żeby skupić się tylko i wyłącznie na sobie. Skupić się na określonym celu, zadaniu, jakie sobie przed meczem, lub turniejem założyło. Trzeba do tego dążyć, nie można patrzeć na to, co dzieje się poza kortem. Cały czas trzeba być skupionym.

Psujesz jedną piłkę, drugą i zaczynasz być wściekły na siebie. To co?

Trzeba się wtedy rozluźnić. Zapala się takie czerwone światełko, że coś nie gra, że trzeba coś zmienić.

Myślisz sobie: zdenerwowałem się. Teraz muszę się uspokoić. A to oznacza, że jeszcze bardziej się "nakręcasz"?

Staram się kompletnie wyluzować. Próbuje coś zmienić. Wyjdzie, to "cisnę"  dalej i jedziemy z tym do końca. A jak nie, to trzeba coś jeszcze zmienić, by wytrącić przeciwnika z równowagi i żebym to ja zaczął grać swoją grę, którą sobie założyłem przed meczem.

Wytrącasz przeciwnika z równowagi? Mówisz mu pod nosem coś złośliwego? Takie gierki poza-kortowe?

Są też takie gierki poza-kortowe. Czasem się szturchnie kogoś barkiem, czasem się przedłuża grę...

... i robi się to specjalnie.

Owszem. Robi się to specjalnie. Są tacy, którzy używają takich zagrywek częściej, inni tego nie używają. To już kwestia samodyscypliny.

Pewnie też głowy i psychiki.

Jak najbardziej.

Mówi się o tobie, że jesteś piekielnie szybki.

Lubię szybko biegać.... (śmiech)

Ale jest tak, że codziennie przebiegasz 20-25 kilometrów? Takie treningi maratończyka?

To jest zupełnie inne bieganie. Jeżeli mam być szczery to nie lubię biegać.

Na korcie, czy poza kortem?

Poza kortem. Na korcie jak najbardziej lubię, ale to jest inne bieganie. Jest to bieganie raczej krótkie, szybkie, z wieloma zrywami, natomiast...

...nie wstajesz o piątej...

Nie, nie, nie. Nie wstaję o piątej. Nie idę biegać. Robię to na korcie.

Poza kortem uprawiasz crossfit... 

Raczej tak. Są to ćwiczenia, które poprawiają szybkość, wydolność, refleks, a również siłę.

Jakie miałbyś rady dla początkujących graczy? Dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę ze squashem? Bo czasami słyszę: trenuję, trenuję, a nie mam żadnych efektów.

Przede wszystkim na początku polecam jedną, lub kilka lekcji z trenerem, aby wytłumaczył o co w tym sporcie chodzi. Jakich błędów należy się wystrzegać, a co trzeba robić poprawnie. Oprócz grania na punkty, czasem polecam proste ćwiczenia, które tak naprawdę pomogą udoskonalić grę i jednocześnie przyniosą też większą satysfakcję, bo będziemy robili progres... 

...nie tylko bezmyślne odbijanie piłki.

Trzeba pomyśleć i zrobić coś ku postępowi w naszej grze. A nie tylko przyjść, poodbijać i pójść do domu.

Jasne, że taka  zabawa jest być może fajna. Ale po kilku tygodniach, miesiącach grania nie o to chodzi.

Dokładnie. Każdy lubi się rozwijać i tak samo jest w tym sporcie. Podejrzewam, że granie ciągle na jednym poziomie, po pewnym czasie zaczyna być nudne. Dlatego uważam, że aby się rozwijać i żeby granie przynosiło radość, to trzeba czasem trochę poćwiczyć.

Jeżeli ktoś zastanawia się nad tym, czy zacząć grać w squasha, jak powinien oszacować koszty? Mówię o sprzęcie: butach, rakiecie.

Na pewno trzeba zakupić rakietę i buty. W zależności od tego jaki jest to model i na jakim poziomie człowiek gra, to te ceny się wahają. Buty można kupić za 100 złotych. Rakietę myślę, że spokojnie za 200 złotych też kupimy. Wiadomo, im gra się częściej, im gra się lepiej, te koszty też rosną. Bo  rakiety są droższe. Mówimy tu o kwotach rzędu 400 złotych. Buty również około dwustu złotych, średnio. Wszystko jest kwestią sprzętu.  

Powiedzmy jedną ważną rzecz. Jeżeli ktoś zaczyna grać, niech nie decyduje się od razu na zakup rakiety. Niech testuje.

Niech testuje. Dokładnie tak. Uważam, że każdy powinien przed zakupem rakiety spróbować kilka różnych modeli, zobaczyć który mu pasuje, jaka rakieta mu bardziej leży i dopiero później zdecydować: ta jest najlepsza, tę biorę.

Czy to jest kontuzyjny sport?

Raczej nie. Jeżeli rozsądnie podchodzimy do tematu, to rzadko kiedy zdarzają się kontuzje.

Miałeś taką poważniejszą?

Nie. Związanej ze squashem... żadnej.

Poza kortem.

Poza kortem dużo jeździłem na rowerze i miałem parę wypadków, ale...

Ale na korcie nie dostałeś rakietą w głowę, nikt się z tobą nie zderzył.

Nikt się nie zderzył, nikt mi nie przywalił. To jest w miarę bezpieczny sport.

Masz pod opieką również juniorów. Np. Kubę Pytlowanego, który jest - zdaje się - piekielnie zdolnym, młodym człowiekiem.

Zgadza się. Mam kilku juniorów, którzy również grają w turniejach po całej Polsce, a także poza granicami Polski. Część z nich jest młodsza, część starsza, ale cały czas ćwiczą, cały czas próbują doskonalić swoje umiejętności. Nawet dobrze im to wychodzi. W Polsce zajmują czołowe miejsca. Kuba - który ma dopiero 13 lat -  już startuje w turniejach zagranicznych. W zeszłym roku na takich nieoficjalnych mistrzostwach świata, to jest turniej British Junior Open, zajął 21 miejsce. Uważam, że będąc 21 na świecie w swojej kategorii to jest dosyć dobre osiągnięcie.

Sam jesteś młody, a do tego trenujesz młodych ludzi.

Z racji młodego wieku mam bardzo dobry kontakt z młodymi ludźmi. Jestem też również dla nich autorytetem, dlatego dobrze się rozumiemy i współpraca cały czas jest na najwyższym poziomie.

Będziesz miał ponad "trzydziestkę" i będziesz dalej grał? Czy już raczej odpuścisz?

Rekreacyjnie na pewno.

Squash na wysokim poziomie - takim jaki ty reprezentujesz - do jakiego wieku można uprawiać?

Na świecie zawodnicy grają do 35 roku życia. Później już raczej odpuszczają i grają wyłącznie rekreacyjnie. Zdarzają się też tacy, którzy grają mając około 40 lat i dobrze sobie radzą. Wiadomo, że jest trudniej grać z młodszymi, ponieważ już nie ta kondycja, nie ta regeneracja i nie ta szybkość, ale zawsze można próbować swoich sił. Chwała im za to, że próbują, a nie odpuszczają, tylko walczą do końca.

35 lat... to jeszcze jakieś...10 ci zostało. 

Jeszcze tak.