Mariusz Wach przegrał w ostatniej, 12. rundzie walkę w kategorii ciężkiej z Aleksandrem Powietkinem na gali bokserskiej w Kazaniu. Stawką pojedynku był należący do Rosjanina pas WBC Silver.

Mariusz Wach z Aleksandrem Powietkinem jeszcze przed walką / Yegor Aleyev ITAR-TASS /PAP

Pojedynek został przerwany po konsultacji lekarza z arbitrem ze względu na kontuzję (mocna opuchlizna i rozcięcie pod lewym okiem) polskiego pięściarza.

Do momentu zastopowania konfrontacji Powietkin zdecydowanie prowadził na punkty. Był aktywniejszy i skuteczniejszy, zadawał więcej ciosów, górował szybkością nad Wachem. Podopieczny trenera Piotra Wilczewskiego starał się boksować głównie lewą ręką, rzadko trafiał prawym prostym.

Dwumetrowy Wach miał dużą przewagę w "gabarytach" (cięższy o 13 kilogramów i wyższy o 14 centymetrów), ale przeskok z walk z ostatniego roku z dość przeciętnymi rywalami do rywalizacji ze znakomitym Powietkinem okazał się za duży. Po dwuletniej przerwie po porażce o mistrzostwo świata z Władimirem Kliczko (jesienią 2012 roku), Polak wygrał cztery pojedynki, ale w żadnym nie zachwycił, poza tym przeciwnicy byli dużo słabsi od Rosjanina.

Wach poniósł drugą porażkę na zawodowych ringach. W dorobku ma też 31 zwycięstw.

Bilans Powietkina, mistrza olimpijskiego z Aten, wynosi 30-1. W przyszłym roku ma on walczyć o tytuł czempiona federacji WBC z Amerykaninem Deontayem Wilderem.

Zazwyczaj zawodowi pięściarze rywalizują w weekendy, czasem w piątki. Tym razem był to środek tygodnia. 4 listopada to w Rosji Dzień Jedności Narodowej, upamiętniającym zdobycie w 1612 roku moskiewskiego Kremla, opanowanego przez Polaków. Rosyjscy organizatorzy gali twierdzili, że wybrali tę datę przypadkowo.

(mpw)