„To bardzo fajna przewaga psychologiczna zbudowana nad resztą zawodników. Ja sama czuję się pewnie z tym wynikiem” – mówi w rozmowie z Maciejem Jermakowem Małgorzata Białecka, która zdobyła złoty medal mistrzostw świata w windsurfingowej klasie RS:X. Ta zawodniczka będzie nas też reprezentować na igrzyskach w Rio.

Małgorzata Białecka /PAP/Bartłomiej Zborowski /PAP

Maciej Jermakow, RMF FM: Miałaś już czas żeby to sobie przemyśleć? Doszło do ciebie, że jesteś najlepszą zawodniczką świata?

Małgorzata Białecka: Zaraz po przekroczeniu mety ostatniego wyścigu nie zdawałam sobie z tego sprawy, co się stało. Tak naprawdę przez całe regaty i przed nimi podchodziłam do tego startu treningowo - bo w tym roku igrzyska są najważniejsze. Taki cel jest oczywiście dalej. Ale miło się zaskoczyłam.

Start treningowy, zwycięstwo - to chyba taki dodatkowy "kop" motywacyjny przed igrzyskami?

Tak, to bardzo fajna przewaga psychologiczna zbudowana nad resztą zawodników. Ja sama czuję się pewnie z tym wynikiem. Udowodniłam przede wszystkim sobie ale też innym niedowiarkom, że zeszły sezon w którym wygrałam kwalifikację olimpijską nie był przypadkiem i że jestem odpowiednią osobą do reprezentowania kraju w Rio.

Pojedziesz tam jako jedna z kilku faworytek. Podoba Ci się ta rola?

Dobrze czuć taką pewność siebie. Ja ją sobie właśnie zbudowałam. Wszystkie inne zawodniczki powinny czuć większy respekt. Wiem, ze już trochę się boją. To dobra pozycja.

A Ty się nie boisz nikogo?

Też się boję, ale mam nadzieję, że jakoś sobie z tym poradzę.

Akwen w Rio dobrze znasz...

Tak, miałam tam okazję trenować. Zresztą ten akwen jest podobny do tego na którym rywalizowaliśmy w mistrzostwach świata. Wieje tam podobny wiatr, szkwalisty, nierówny. Dlatego ważne będzie, by rozgrywać wyścigi dobrze taktycznie. Cieszę się, że się sprawdziłam w tych warunkach, wiem, że mogę wygrywać z najlepszymi.

Jak będą wyglądały najbliższe tygodnie, miesiące? Przygotowania będą inne niż w roku nieolimpijskim?

Każdy zawodnik  jest inny i każdy powinien budować swój plan i jego się trzymać. Ja przez kilka dobrych lat bycia w kadrze poznałam siebie wystarczająco dobrze, by odpowiednio zaplanować ten okres przed igrzyskami. Mam już zresztą rozpiskę praktycznie na każdy dzień na najbliższe pięć miesięcy. 5 marca ruszam w góry do Hiszpanii na zgrupowanie rowerowe - tam będę pracować nad wytrzymałością. Później lecimy na Majorkę - tam będzie rower, ale też deska. Z Majorki przeniesiemy się do Francji, no a od maja - treningi w Rio.

W tych przygotowaniach pomagać ma Ci Zofia Klepacka - a to zawodniczka, z którą walczyłaś do ostatnich metrów o kwalifikacje do igrzysk. Rzeczywiście atmosfera w waszej drużynie jest tak dobra?

Tak! Atmosfera pomaga nam walczyć na wysokim poziomie. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że jestem w tej grupie - mamy świetnych trenerów, niczego mi nie brakuje, wiem, że  jestem w dobrych rękach. Ci ludzie którzy ze mną współpracują na pewno pomogą mi w zdobyciu medalu. Ja o nic się nie martwię tym momencie. Dziewczyny szczerze będą mi pomagać i razem ze mną trenować.

I razem z Tobą cieszyć się później z medalu w Rio.

Mam nadzieję, że będziemy się wszyscy razem cieszyć. Bo będzie to zasługa moja, dziewczyn, trenerów i całego sztabu.

(mn)