„W Rajdzie Wysp Kanaryjskich chciałem zacząć z grubej rury, ale na odcinku testowym rozbiłem samochód. Musiałem kupić nowy. Już wtedy wiedziałem, że sezon jest stracony. Później musiałem od nowa budować prędkość, bo taki wypadek pozbawia pewności siebie” – mówi w rozmowie z RMF FM Łukasz Habaj – 10. kierowca cyklu ERC a więc Mistrzostw Europy. Habaj nie tylko opowiedział o trudach tegorocznego sezonu. Ocenił także potencjał młodego kierowcy Kacpra Wróblewskiego i powiedział, co jego zdaniem powinien zrobić w kolejnym roku nowy mistrz Polski Filip Nivette.

Załoga Łukasz Habaj i Daniel Dymurski /Materiały prasowe

Patryk Serwański: Za tobą trudny sezon w cyklu ERC. Wyniki na pewno poniżej twoich oczekiwań. Poza wysokim miejscem na Rajdzie Lipawy nie wszystko układało się tak jak planowałeś.

Łukasz Habaj: Zacznijmy może od początku, czyli od Rajdu Azorów, który zaskoczył poziomem i długością listy startowej. Zazwyczaj niewiele załóg tam przyjeżdża. Liczyliśmy na to, że dzięki stosunkowo małej frekwencji będziemy w stanie dowieźć do mety dobre punkty. Taki plan miało jednak więcej załóg. Na starcie stanęło ich aż 35, co zresztą stało się standardem w tym roku. Ten Rajd Azorów był szalenie trudny. Jechaliśmy spokojnym tempem, a i tak nie ustrzegliśmy się błędów. Na Azorach, kiedy jesteś tam po raz pierwszy, ciężko o dobry wynik. W Rajdzie Wysp Kanaryjskich już jechałem, choć słabszym samochodem i teraz czułem się dobrze przygotowany. Chciałem uderzyć z grubej rury, pokazać, na co nas stać. Niestety, popełniłem poważny błąd na odcinku testowym, rozbiłem samochód, co ustawiło cały sezon. Uszkodzenia były tak duże, że musieliśmy kupić nowe auto. Zabrakło nas na rajdach w Grecji i na Cyprze. Wtedy wiedziałem, że sezon jest spisany na straty. To dało mi czas na różne przemyślenia dotyczące mojego tempa i możliwości w ERC. Podczas tej trzymiesięcznej przerwy poukładałem też sprawy prywatne, bo zmieniłem stan cywilny. Do drugiej części sezonu podeszliśmy spokojnie, budując prędkość od początku, bo taki silny wypadek, jak ten w Wysp Kanaryjskich, jednak zostawia ślad i pozbawia pewności siebie. Potrzebowałem czasu i po prostu chciałem dojeżdżać do mety. To się udało, choć miejsca nie były satysfakcjonujące. Zebrałem jednak dużo doświadczenia. No a ostatni Rajd Lipawy - tam oczywiście powinniśmy zająć 4. miejsce, a na podium znaleźliśmy się po wycofaniu się Kajetana Kajetanowicza. To był jednak nasz dobry występ, a to cenny prognostyk na kolejny sezon, bo jest w nim aż 5 rajdów szutrowych. Zrobiliśmy na tej nawierzchni naprawdę duży progres.

W takim razie rozumiem, że plany na kolejny sezon sprecyzowane - starty w ERC.

W moim przypadku jest tak, że wszystko na następny rok jest już zaplanowane. To jest bardzo komfortowa sytuacja. Mogę wszystko poukładać tak, by spokojnie realizować plan. W tym roku pojedziemy jeszcze w Rajdzie du Var we Francji. To będzie treningowy występ. Przed rokiem jechałem tam Peugeotem R2. Teraz pojedziemy Fordem Fiestą R5. W kolejnym sezonie chce pojechać w 7 rundach mistrzostw Europy. Jeśli pojedziemy w Polsce, to treningowo, choć możliwe, że wystąpimy tylko na Rajdzie Polski, który wypadł z kalendarza Mistrzostw Świata i trafił do ERC. Możliwe jednak, że dokończę projekt Fiata Seicento. Mam taki historyczny egzemplarz i chciałbym pojechać w jakimś lokalnym rajdzie w naszym kraju.

Przez cały sezon w roli szpiega pomagał ci w ERC Kacper Wróblewski. To młody kierowca. W tym roku startował w dwóch rundach Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Wygrał w swojej klasie Rajd Gdańsk Baltic Cup. Na Rajdzie Śląska co prawda nie dojechał do mety, ale dużo osób w środowisku podkreśla, że to bardzo utalentowany chłopak. Jak ty go oceniasz?

Uważam, że to kierowca, który ma niesamowity talent. Czuje samochód. Przez to, że się długo znamy i współpracujemy, ma dużo wiedzy teoretycznej i praktycznej mimo niewielkiej liczby przejechanych kilometrów. Jeździmy razem także zimą. Duży talent z dużym potencjałem. Myślę, że jest gotowy, by szybko jeździć. Na Rajdzie Śląska popełnił poważny błąd. Zobaczymy, na ile będzie to miało konsekwencje w kontekście kolejnego sezonu. Mam nadzieję, że uda się to wszystko tak poskładać, żeby Kacper pojechał w ERC. Tempo i prędkość ma wrodzoną. Być może musi popracować nad psychiką, koncentracją, szczególnie, że rajdy w mistrzostwach Europy są dłuższe. Nie da się jednak ukryć, że jeśli chodzi o młode pokolenie rajdowców, to teraz największy talent w Polsce.

Poruszyłeś kwestię koncentracji. Jak trenujesz ten element już jako doświadczony i ułożony kierowca? W rajdach trzeba przecież łączyć duży wysiłek fizyczny z pełną koncentracją.

Wszystko zależy od cyklu, w którym startujesz. Rajdy zaliczane do mistrzostw Polski nie są aż tak długie. Przygotowanie motoryczne i fizyczne jest potrzebne, ale nie odgrywa tak dużej roli. W ERC tych rajdowych kilometrów jest więcej. Razem z testami to trwa 7 dni. Na koniec tego wszystkiego organizm jest na skraju wyczerpania. To wpływa bardzo negatywnie na koncentrację. Kiedyś nie przykładałem się do ćwiczeń fizycznych. Potrafiłem wypaść na ostatnich OS-ach, mimo że o nic nie walczyłem, co wynikało z braku koncentracji wynikającego ze zmęczenia. Teraz przyłożyłem się do ćwiczeń, przykładam do tego więcej uwagi. Organizm podczas OS-u jest poddany dużym obciążeniom. W ERC odcinek może mieć nawet 35 kilometrów. To oznacza ponad 20 minut pracy na maksa. Masz tętno dochodzące do 160 uderzeń na minutę. Musisz słuchać pilota, podejmować decyzje w ułamkach sekundy. Działasz w pełnym skupienia. Trzeba być do tego dobrze przygotowanym.

Kto z tegorocznego cyklu ERC może przeskoczyć do WRC i tam namieszać?

Tych kierowców było co najmniej kilku. Młodzi i już szybcy. Rajdy WRC to kolejny szczebel trudności. Bez doświadczenia jest ciężko. Talent to często za mało. Potrzebny jest czas. Na pewno tegoroczny poziom ERC był bardzo wysoki - tym większe słowa uznania dla Kajetana za zdobycie tytułu. Marijan Griebel ,Jari Huttunen, dwóch Hiszpanów - Jose Antonio Suarez i Pepe Lopez, Nikołaj Griazin. To tylko kilka przykładów. Aleksjej Łukjaniuk nie jest już młody, ale ma świetne tempo, choć ma kłopoty z koncentracją i często nie dojeżdża do mety. Mam nadzieję, że kolejny sezon będzie równie ciekawy.

Na koniec wróćmy jeszcze do mistrzostw Polski. Ten sezon to dominacja Filipa Nivette’a. W tym sezonie był bardzo regularny. Teraz powinien pójść wyżej na tej rajdowej drabince, czy jeszcze ugruntować pozycję w Polsce?

Obecny poziom RSMP powoduje, że dla Filipa pozostanie  w tym cyklu nie ma sensu. Najlepszy krok to przejście do ERC. W Polsce mistrzostwa Polski są głównie asfaltowe, a z tego co wiem, Filip lepiej czuje się na szutrze, a takich rajdów w ERC jest dużo. Oczywiście mistrzostwa Europy to zupełnie inna specyfika, skala trudności. Dużo jest tych elementów. To inna bajka, ale uważam, że dalsze starty w Polsce to strata czasu i pieniędzy. Ptaszki ćwierkają, że Filip przeniesie się do ERC. Mam nadzieję, że będziemy tam wspólnie rywalizować. 


(mpw)