Real Madryt nie dał szans AS Romie. Drużyna z Hiszpanii wygrała wyjazdowy mecz 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów z rzymianami 2:0. W drugim środowym spotkaniu VfL Wolfsburg pokonał KAA Gent 3:2.

Cristiano Ronaldo w pojedynku z dwoma graczami Romy //ETTORE FERRARI /PAP/EPA

Ekipa z Włoch zaczęła to spotkanie bez żadnych kompleksów. Pierwsze minuty należały do Romy. Cofnięci "Królewscy" rzadko wchodzili na połowę rywali. Ten stan zmienił się jednak po kilkunastu minutach, a najbliżej zdobycia bramki Real był w 36. minucie, kiedy to minimalnie przestrzelił Marcelo. Piłka mijała słupki zresztą dużo częściej - obie ekipy nie oddały przez pierwsze 45 minut żadnego celnego strzału i Wojciech Szczęsny oraz Keylor Navas nie mieli zbyt dużo roboty.

Druga połowa była już jednak popisem "Królewskich". Najpierw do siatki trafił ten, który podczas przedmeczowej konferencji prasowej obrażony opuścił salę - Cristiano Ronaldo. Portugalczyk najpierw zwodem zmylił jednego z obrońców, a chwilę później pięknym strzałem z narożnika pola karnego pokonał Szczęsnego. To była 57 minuta. Pół godziny później wynik ustalił Jese. Roma tym samym jest przed rewanżem w tragicznej sytuacji.

W jeszcze gorszej wydawało się być Gent, które w drugim środowym meczu przegrywało z Wolfsburgiem już 0:3. Jednak po fantastycznej końcówce Belgowie częściowo odrobili straty, strzelili dwa gole i mogą jeszcze marzyć o ćwierćfinale.

(MRod)