„Na razie na pewno nie jest tak po mojej myśli jakbym chciał, żeby było”– mówi Marcin Gortat w rozmowie z amerykańskim korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim o początkach nowego sezonu NBA. W nocy Washington Wizards wygrali z zespołem San Antonio Spurs 102 do 99. Ale drużyna z amerykańskiej stolicy nie jest zadowolona ze swojej gry. „Na pewno nie gramy tej koszykówki jaką byśmy chcieli. Na pewno przed nami jest jeszcze sporo pracy” – podkreśla Gortat w rozmowie z naszym dziennikarzem.

Washington Wizards wygrali z zespołem San Antonio Spurs 102 do 99 /Paweł Żuchowski /RMF FM

Paweł Żuchowski: Marcin, pierwsze mecze nowego sezonu za Tobą. Jak oceniasz swoją grę?

Marcin GortatNa razie na pewno nie jest tak po mojej myśli jakbym tego chciał. Ja zacząłem na pewno bardzo wolno. Zespół zaczął troszkę szybciej niż ja. Lepiej niż ja. Mamy za sobą wygrane mecze, ale na pewno nie gramy takiej koszykówki, jaką byśmy chcieli. Na pewno przed nami jest jeszcze sporo pracy.

A jaki jest Twój cel w tym sezonie?

No przede wszystkim chciałbym zagrać lepiej niż rok temu. To jest pewne. Chciałbym zagrać lepiej. Chciałbym wrócić do sezonu -  do tego sezonu pierwszego z Waszyngtonu, kiedy grałem bardzo dobrze. Myślę, że jestem zawodnikiem, który to potrafi. Będą do tego dążył, żeby pokazywać się z jak najlepszej strony. Ale tak jak powiedziałem, zacząłem wolno. Brakuje mi trochę rytmu meczowego. I takiego rytmu koszykarskiego, bo w formie na pewno jestem i w formie kondycyjnej też jestem, ale brakuje jeszcze trochę synchronizacji w wielu sytuacjach. 

Marcin, co się dzieje? Co jest tego powodem? Jakieś problemy? Kłopoty? Tęsknota za krajem czy jeszcze wspominasz wakacje?

(Śmiech) No na pewno wakacje jeszcze gdzieś tam w głowie są (śmiech ). I na pewno człowiek myśli też o sytuacji, która wydarzyła się w wakacje, czyli o EuroBaskecie .Wydaje mi się, że zrobiliśmy w miarę dobry wynik. Ale tak jak mówi,  brakuje tutaj synchronizacji. Nie ma jakiś konkretnych powodów. Spudłowałem parę rzutów. I teraz trzeba po prostu wrócić do lepszej gry. 

Ale miałeś też kilka bardzo dobrych akcji. Nie jest tak, że nic nie wychodzi. 

Tak, ale mimo to poziom, który ja powinienem reprezentować, powinien być o wiele wyższy. I na pewno na tym się koncentruję. To, że miałem parę akcji... No w końcu coś na tym parkiecie muszę robić, żeby zapracować na to, że jestem zawodnikiem pierwszej piątki. Dlatego jakieś akcje na pewno były, ale na pewno nie jest to poziom, który powinienem reprezentować jako trzeci zawodnik w tym zespole. 

Znów grasz z numerem 13. Lubisz ten numer. Grałeś z tym numerem na początku swojej przygody z NBA w Orlando Magic.

Tak, zgadza się. Jest to numer, z którym grałem od początku mojej kariery. Nie tylko w Orlando Magic, ale również w Kolonii, ale i reprezentacji juniorskiej i ŁKS. Cieszę się, że wróciłem do tego numeru, ponieważ ten numer ma dla mnie ogromne znaczenie również pod względem marketingowym. Cieszę się, że ten numer został zwolniony. Od razu go przejąłem. Cieszę się, że go mam. 

Jakie cele stawiasz sobie wraz z drużyną?

Przede wszystkim wejść do play-offów.  Myślę, że nie będziemy się koncentrowali na jakieś pozycji konkretnej. Chcemy mieć pozycje w play-offach zagwarantowaną i oczywiście jest, gdzieś tam w tyle głowy, że fajnie byłoby, gdybyśmy osiągnęli 50 zwycięstw. 

Kto według Ciebie jest faworytem? Masz swoje typy?

Wiele drużyn pokazało się z dobrej strony w tych pierwszych meczach. Na pewno drużyna Detroit gra bardzo fajnie. Na pewno Cleveland będzie silną ekipą. Chicago nadal będzie silną ekipą. Jeszcze trochę za wcześnie, aby jakiś faworytów stawiać, ale myślę, że za ten miesiąc, dwa już będzie można powiedzieć, która ekipa gra z najwyższej półki, na najwyższym poziomie.