Piłkarze Lecha Poznań przegrali na wyjeździe z FC Basel 0:2 (0:0) w meczu drugiej kolejki grupy I Ligi Europejskiej. Kolejne spotkanie mistrzowie Polski zagrają 22 października we Włoszech z Fiorentiną.

Z prawej: Marc Janko z FC Basel i Tamas Kadar z Lecha Poznań /PETER SCHNEIDER /PAP/EPA

Kolejny przeciętny mecz Lecha, który już po raz trzeci w tym sezonie uległ FC Basel. O ile przed dwoma miesiącami poznaniacy przeciwko Szwajcarom zagrali dwa niezłe spotkania, tak w czwartkowy wieczór trudno było znaleźć pozytywne akcenty w ich postawie.

Do przerwy spotkanie toczyło się w dość wolnym tempie. Gospodarze stwarzali nieco więcej sytuacji, ale nie na tyle groźnych, by zaskoczyć dobrze dysponowanego Macieja Gostomskiego. Bramkarz "Kolejorza" wykazał się niezłą intuicją w 33. min broniąc nogami strzał Breela Embolo, który łatwo ograł w polu karnym Paulusa Arajuurego.

Podopieczni Macieja Skorży w ofensywie prezentowali się bardzo słabo. Mało widoczny był Dawid Kownacki, który przez 45 minut był schowany gdzieś pomiędzy obrońców drużyny z Bazylei. 18-letni napastnik miał jedną szansę, lecz jego strzał głową poszybował nad poprzeczką.

Druga odsłona zaczęła się fatalnie dla gości. Nieodpowiedzialnie zachował się Karol Linetty, który na środku boiska ostro potraktował Birkira Bjarnasona. Pomocnik Lecha miał już na koncie żółty kartonik i po tym starciu, bośniacki arbiter odesłał go do szatni.

Lechici przez ponad 40 minut musieli grać osłabieni, lecz krótko po zejściu Linettiego, mogli objąć prowadzenie. Po podaniu Macieja Gajosa, Kasper Hamalainen trafił do siatki, ale był na minimalnym spalonym.

Trzy minuty później to Szwajcarzy cieszyli się z bramki. Bardzo długie podanie Waltera Samuela trafiło do Bjarnasona, a blondwłosy Islandczyk wykorzystał niemrawe zachowanie Marcina Kamińskiego i trochę szczęśliwie pokonał Gostomskiego.

Poznaniacy nie mieli atutów w ofensywie, by skutecznie odpowiedzieć rywalom. Szwajcarzy usatysfakcjonowani prowadzeniem grali już na pół gwizdka. W końcówce meczu piłkarze Lecha nawet uzyskali lekką przewagę, ale prawie w ogóle nie oddawali strzałów na bramkę Tomasa Vaclika.
W ostatniej minucie gospodarze przeprowadzili kapitalną akcję, w której wręcz "rozklepali" poznańską defensywę, a Breel Embolo dopełnił tylko formalności.

Po dwóch kolejkach mistrz Polski ma jeden punkt na koncie. Za trzy tygodnie na wyjeździe lechici zagrają z Fiorentiną.

FC Basel - Lech Poznań 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Birkir Bjarnason (55), 2:0 Breel Embolo (90). 

Żółte kartki: FC Basel - Walter Samuel; Lech - Karol Linetty; Czerwona kartka: Lech - Karol Linetty (za dwie żółte w 49. min).  

Sędziował: Ognjen Valjic (Bośnia i Hercegowina). Widzów: ok. 19 tys. 

Wkrótce więcej na ten temat