Piłkarze Lecha i Legii rozpoczną w czwartek udział w fazie grupowej Ligi Europejskiej. W 1. kolejce zmierzą się z rywalami losowanymi z ostatniego koszyka. Poznaniacy podejmą Belenenses Lizbona, natomiast warszawski zespół zagra w Danii z FC Midtjylland.

Piłkarze Lecha Poznań podczas treningu /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Po raz drugi dwa polskie kluby wystąpią w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Poprzednio taka sytuacja miała miejsce w sezonie 2011/12, a obok Legii wśród 48 najlepszych drużyn tych rozgrywek znalazła się wówczas Wisła Kraków.

Tym razem stołeczny zespół trafił do grupy D z FC Midtjylland, FC Brugge oraz teoretycznie najsilniejszym w tej stawce SSC Napoli. Z kolei Lech zagra w grupie I z mocną kadrowo Fiorentiną (niedawno wypożyczyła z Borussii Dortmund Jakuba Błaszczykowskiego), Belenenses i FC Basel, który wcześniej wyeliminował poznaniaków z kwalifikacji Ligi Mistrzów.

Na początek oba polskie kluby zmierzą się z teoretycznie najsłabszymi rywalami, bowiem losowanymi z czwartego koszyka (Legia i Lech były w trzecim).

O godz. 19 warszawski zespół, osłabiony brakiem kontuzjowanych Ondreja Dudy, Michała Pazdana i Tomasza Jodłowca, zmierzy się na wyjeździe z FC Midtjylland, natomiast słabo spisujący się w ekstraklasie "Kolejorz" podejmie o 21.05 portugalskie Belenenses.

Nie sądziłem, że do pierwszego meczu będziemy przystępować w tak podłych nastrojach - przyznał trener Lecha Maciej Skorża, mając na myśli przedostatnie miejsce jego zespołu w krajowej ekstraklasie.

Do 1/16 finału LE awansują po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy.

Występy w Lidze Europejskiej to nie tylko szansa poprawienia notowań w rankingu klubowym, ale także możliwość zarobienia sporych pieniędzy. UEFA zapłaci co najmniej 2,4 mln euro każdemu klubowi, który zagra w fazie grupowej LE (dotychczas ta kwota wynosiła 1,3 mln euro). W górę poszły też m.in. premie za poszczególne mecze. Każde zwycięstwo w grupie oznaczać będzie dodatkowo 360 tys. euro, a remis - 120 tys. euro.

(j.)