Nasze drużyny walczące w Lidze Europejskiej spróbują wieczorem wygrać po raz pierwszy w tej edycji rozgrywek. Trzeba jednak liczyć się z tym, że punktowy dorobek Lecha i Legii wieczorem nie wzrośnie. Kolejorz zagra o 19.00 na wyjeździe z FC Basel. Dwie godziny później w Warszawie starcie Legii z Napoli.

Trening Lecha Poznań /GEORGIOS KEFALAS /PAP/EPA

Dla Lecha będzie to już druga w tym sezonie wizyta w Szwajcarii i trzeci mecz z drużyną FC Basel. To właśnie ten zespół brutalnie przerwał marzenia Kolejorza o Lidze Mistrzów. W trzeciej rundzie eliminacji wygrał w dwumeczu 4:1. Teraz może być jeszcze trudniej. Piłkarze z Bazylei wyraźnie złapali wiatr w żagle. Po 10 kolejkach ligi szwajcarskiej mają na koncie aż 27 punktów. Wygrali 9 spotkań. W europejskich pucharach nie zaznali jeszcze porażki. Dwa tygodnie temu pokonali na wyjeździe włoską Fiorentiną 2:1. Lech wymęczył u siebie remis z Belenenses Lizbona (0:0). W drużynie z Poznania nastroje są jednak optymistyczne, bo trener Maciej Skorża ma w końcu do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Takiego komfortu pracy nie miał właściwie od początku sezonu. Sytuacja Lecha ciągle jest jednak bliska beznadziei. W Ekstraklasie mistrzowie Polski ciągle okupują ostatnie miejsce. Przełamanie w Bazylei na pewno by się przydało, ale patrząc na czystko piłkarskie argumenty niełatwo go oczekiwać.

W Legii piłkarze czekają na święto, bo tak traktują pojedynek z włoskim Napoli. Więcej niż o samym meczu i rywalu mówi się jednak w stolicy o zmianie trenera. Dla Henninga Berga ma to być ostatni mecz na ławce trenerskiej Legii. Najgłośniej mówi się o tym, że zastąpi go Rosjanin Stanisław Czerczesow - ma być dziś na trybunach warszawskiego klubu. Berg wczoraj zapewniał jednak, że z presją sobie poradzi. Przyznał, że oficjalnie o jego końcu w Legii nikt z klubu dotychczas oficjalnie z nim nie rozmawiał. Kibice w Warszawie wykupili na mecz z Napoli komplet biletów, ale można przypuszczać, że bardziej niż na niespodziankę liczą na możliwość obejrzenia wielkich gwiazd. A tych we włoskiej drużynie nie brakuje. Gonzalo Higuain, Jose Callejon, Dries Mertens - to siła napędowa Napoli. Jest też Słowak Marek Hamsik, ale on wieczorem w Warszawie nie zagra. W drużynie są też Raul Albiol czy Jose Reina. Takich sław na Legii nie było od lat. Gorzej, że kiedy te gwiazdy się rozpędzą to trudno je zatrzymać. Efekty to wygrana 5:0 z Club Brugge w pierwszej kolejce fazy grupowej. Pytanie tylko czy Napoli zagra dziś w najsilniejszym składzie. Kilka dni temu Napoli grało ważny ligowy mecz z Juventusem. W weekend powalczy z AC Milanem. W takiej sytuacji pojedynek w Warszawie może zejść na nieco dalszy plan. Możliwe, że kilka gwiazd mecz rozpocznie na ławce rezerwowych.

Patryk Serwański