"Umiejętności i chłodna głową mogą być tymi dwoma najważniejszymi elementami podczas niedzielnego meczu z Czarnogórą" - ocenił kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski. "Gospodarze mogliby trochę zyskać, gdyby na boisku było więcej walki, ale my wolimy grać w piłkę, dążymy do tego, aby atakować i strzelać bramki. Wdawanie się w przepychanki to nie nasza gra" - zauważył.

Robert Lewandowski /PAP/Bartłomiej Zborowski /PAP

Spotkanie Polska - Czarnogóra odbędzie się 26 marca w Podgoricy. To będzie pierwszy tegoroczny występ biało-czerwonych w eliminacjach mistrzostw świata 2018.

Zwycięstwa powodują, że atmosfera w drużynie jest bardzo dobra i przed każdym kolejnym meczem czujemy większy spokój. Po to ciężko pracujemy, by wygrywać. Mamy jeszcze kilka kroków do zrobienia w tych eliminacjach i im szybciej załatwimy tę sprawę (awansu do MŚ 2018 - PAP), tym lepiej dla nas. Musimy być przygotowani, że każdy przeciwnik będzie chciał z nami coś ugrać - tłumaczył na konferencji Robert Lewandowski.

Wierzymy, że wrócimy do Polski z trzema punktami bez względu na to, co się będzie działo w Podgoricy. Wypracowaliśmy sobie taką pozycję, że skupiamy się na swojej drużynie, nie na przeciwniku - powiedział Lewandowski. Na boisku więcej zależy od nas, a nie od rywala. Choć oczywiście są cięższe momenty w niektórych meczach. Najważniejsze, że możemy liczyć tylko na siebie, aby zwyciężać. Mamy taki zespół, którego stać na korzystny wynik w spotkaniach z każdym przeciwnikiem - podkreślił.

Biało-czerwoni wcześniej tylko raz grali w Podgoricy. Niecałe pięć lat temu na inaugurację el. MŚ 2014 zremisowali z Czarnogórą 2:2. Spotkanie rozgrywane było w "gorącej" atmosferze, fani gospodarzy rzucali petardami i racami w kierunku bramkarza Przemysława Tytonia. Po trybunach latały też krzesełka, zapalniczki i inne przedmioty.

Wydaje mi się, że teraz każdy jest przygotowany na te sytuacje, a jeśli to by się powtórzyło, to raczej w tym momencie mecz szybciej zakończyłby się... Na pewno my, jako reprezentacja, będzie skupiać się na sobie, na swojej grze, a nie na tym, co wydarzy się wokół boiska - zauważył Lewandowski. Przyznał też, że nie ma dla niego większego znaczenia, czy trener Adam Nawałka zdecyduje się na ustawienie jednym czy dwoma napastnikami.

Na pewno wygodniej jest, gdy wspiera mnie cała linia pomocy, jeśli atakujemy razem, bo robią to także obrońcy. A czy gram z drugim napastnikiem, czy przysłowiową dziesiątką, to i tak zależy od taktyki, od wbiegania pomocników w wolne przestrzenie - tłumaczył “Lewy". Czasem ciężko mówić o grze jednym czy dwoma napastnikami, sytuacja zmienia się na boisku, sporo zależy od poruszania się zawodników bez piłki. Inaczej jest na papierze, inaczej już w trakcie boiskowej rywalizacji - podkreślił zawodnik, który ma na koncie 85 występów i 42 gole w ekipie narodowej.

Niedzielne spotkanie rozpocznie się o godz. 20.45.


(MN)