​Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław) wystąpi w sobotnim finale konkursu dyskoboli 16. lekkoatletycznych mistrzostw świata, które w piątek rozpoczęły się w Londynie. Obrońca tytułu już w pierwszej próbie uzyskał wynik 65,13 m, lepszy o 63 cm od minimum kwalifikacyjnego.

Piotr Małachowski /Marcin Bielecki /PAP

Swój udział w mistrzostwach świata w Londynie już w pierwszym dniu zakończył niestety Tomasz Jaszczuk (WLKS Nowe Iganie k. Siedlec). Wicemistrz Polski w skoku w dal nie zdołał awansować do finału, uzyskując generalnie 26. wynik - 7,64 m w gronie 32 zawodników.

W sobotnim półfinale pobiegną na dystansie 1500 metrów pobiegną Angelika Cichocka (SKLA Sopot) i Sofia Ennaoui (MKL Szczecin).  

Do eliminacji, w trzech seriach, przystąpiły w sumie 44 zawodniczki. Z każdej sześć najlepszych awansowało do półfinału. Obie Polki pobiegły spokojnie i bez problemów zapewniły sobie udział w sobotnim biegu - Cichocka czwartym miejscem i wynikiem 4.03,27, a po niej Ennaoui trzecią lokatą i czasem 4.03,35.

"To był bardzo szybki bieg. Nie spodziewałam się, że tak to będzie wyglądało"

To był pewny i szalony awans - oceniła  Ennaoui. To był bardzo szybki bieg. Nie spodziewałam się, że tak to będzie wyglądało. W mojej serii była Brytyjka Jessica Judo i ona niesiona dopingiem ludzi biegła u siebie. Bardzo chciała awansować do półfinału i przez to był bardzo szybki rejs - powiedziała z kolei Cichocka.

Ona w swojej serii była czwarta czasem 4.03,27. Rywalizowała m.in. z Caster Semenyą z RPA i Etiopką Genzebe Dibabą.

Starałam się skupić na sobie i patrzeć co dzieje się z przodu. Nie powiem - było trochę nerwówki. Bieg był szarpany i nerwowy. Dużo przechodzenia, ale jestem w półfinale. Parę metrów dodatkowo przebiegłam i przez to jestem na siebie zła. Dałam się ponieść emocjom i nie chciałam puścić grupy, a z Dibabą i Semenyą nigdy nie wiadomo, musiałam być bardzo czujna - dodała zawodniczka SKLA Sopot.

Taktyka na eliminacje miała być całkowicie inna. Chciałam biec z tyłu i kontrolować, ale była taka rotacja i tyle się działo, że musiałam swój pierwotny plan wyrzucić do kosza i biec swoje. Sił na szczęście na jutro zostało - zapewniła.

Całkowicie inaczej było w serii Ennaoui. Polka spokojnie biegła pod koniec stawki i stopniowo przechodziła do przodu. "Gazu" dodała na ostatniej setce i ostatecznie była trzecia wynikiem 4.03,35, co jest najlepszym jej rezultatem w tym sezonie.

Bardzo fajny, swobodny bieg. Starałam się nie przeciążać, bo wiem, co będzie w półfinale. Mamy trzy ciężkie biegi w ciągu czterech dni. Trzeba się maksymalnie oszczędzać. Taki był plan, by jak najdłużej biec przy bandzie i nie nadrabiać za dużo i ruszyć ostatnie 100 m. To wszystko zrealizowałam - oceniła.

Ostatnie 100 m pokonała jednak jak rasowa sprinterka. Miałam taki zapas sił, że to wyszło mimowolnie. Jak zobaczyłam po lewej stronie Niemkę Konstanze Klosterhalfen, to nie mogłam się powstrzymać i musiałam trochę przyspieszyć. To było psychologiczne zagranie przed półfinałem. Bardziej chciałam się odegrać i pokazać, że ja właśnie tutaj szykowałam formę życiową. Tak też dzisiaj zrobiłam - podkreśliła lekkoatletka MKL Szczecin.

Z Niemką ma rachunki do wyrównania za młodzieżowe mistrzostwa Europy do lat 23, które odbyły się w lipcu w Bydgoszczy. Ennaoui chciała przed własną publicznością wywalczyć złoto, ale szyki pokrzyżowała jej właśnie Klosterhalfen.

Przez ostatnie dwa dni pracowałam z psychologiem, by się wyciszyć i trochę zamknąć w sobie. Mam z tym czasami problem, bo nie mogę usiedzieć w miejscu - przyznała.

Znakomicie na Stadionie Olimpijskim w Londynie reagowała publiczność. Trybuny są pełne, zasiadło na nich 55 100 kibiców.

To wielka przyjemność biegać na takich zawodach - podkreśliła Ennaoui.

Rozpoczęły się 16. lekkoatletyczne MŚ w Londynie

W pierwszym dniu imprezy do rywalizacji na Stadionie Olimpijskim przystąpiło pięcioro polskich lekkoatletów - Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki), Tomasz Jaszczuk (WLKS Nowe Iganie k. Siedlec), Angelika Cichocka (SKLA Sopot) i Sofia Ennaoui (MKL Szczecin). 

Na koniec dnia, o godz. 22:20, największe emocje powinni stać się udziałem gospodarzy. W stawce 24 zawodników na 10 000 m pobiegnie bowiem faworyt nie tylko brytyjskich kibiców, ale także bukmacherów - Mo Farah (jego matka jest Somalijką). Na tym samym stadionie zdobył w 2012 roku dwa złote medale olimpijskie na 5000 i 10 000 m, a po czterech latach powtórzył ten wyczyn w Rio de Janeiro. W dorobku ma także pięć tytułów mistrza świata na tych dystansach.

Największe zainteresowanie wzbudza jednak najszybszy człowiek świata (9,58 na 100 m i 19,19 na 200 m) Usain Bolt, który występem w Londynie kończy karierę. On pobiegnie dzisiaj w eliminacjach na dystansie 100 m. Zainteresowanie Jamajczykiem jest tak wielkie, że w jego konferencji prasowej udział wzięło około 400 dziennikarzy.

Imprezę IAAF nad Tamizą zainaugurowali o godzinie 20:00 sprinterzy w prekwalifikacjach - w czterech seriach zaprezentuje się 32 zawodników. Wszyscy z rekordami życiowymi powyżej 10 sekund.

(ph)