Legia Warszawa po raz drugi w tym sezonie pokonała Cracovię - tym razem 2:1 na wyjeździe. W tabeli zespół ze stolicy wyprzedza o punkt Piasta, który dzień wcześniej wygrał w Gliwicach z Podbeskidziem Bielsko-Biała 3:2.

Piłkarz Cracovii Miroslav Covilo (po lewej) i Aleksandar Prijovic z Legii Warszawa /Jacek Bednarczyk /PAP

Jesienią legioniści pokonali u siebie Pasy 3:1. W roli szkoleniowca gospodarzy zadebiutował wówczas Stanisław Czerczesow. W rundzie wiosennej rosyjski trener znów znalazł sposób na Cracovię.

Spotkanie w Krakowie, rozegrane w ramach 27. kolejki, rozpoczęło się dla Legii znakomicie - prowadziła już od trzeciej minuty po bramce Brazylijczyka Guilherme. Gospodarze, zajmujący trzecie miejsce w tabeli, odpowiedzieli jednak już pięć minut później, gdy wyrównującego gola strzelił głową Erik Jendrisek (był to 12. gol Słowaka w tym sezonie).

Po przerwie krakowski zespół miał kilka szans, m.in. dwie okazje miał Jendrisek, ale w bramce gości dobrze spisywał się Arkadiusz Malarz. Decydujący głos należał do Legii: w 83. minucie szwajcarski piłkarz serbskiego pochodzenia Aleksandar Prijovic wykorzystał poważny błąd rywali i ustalił wynik spotkania.

Był to już piąty kolejny mecz, w którym bramki dla Legii nie zdobył lider klasyfikacji strzelców Ekstraklasy, reprezentant Węgier Nemanja Nikolic (23 gole). Dla kibiców stołecznej ekipy najważniejsze jest jednak zapewne, że po jednym dniu ich zespół wrócił na pierwsze miejsce w tabeli. Legia ma obecnie 55 punktów, a Piast 54.

Gliwiczanie dzień wcześniej po bardzo emocjonującym meczu pokonali Podbeskidzie 3:2. Do 80. minuty przegrywali wprawdzie 1:2, ale najpierw Josip Barisic zdobył bramkę wyrównującą (gol Chorwata w trzecim meczu z rzędu), a dziesięć minut później reprezentant Czech Kamil Vacek popisał się skuteczną dobitką po własnym rzucie karnym.

W innym piątkowym meczu - z udziałem dwóch drużyn walczących o utrzymanie - Korona Kielce zremisowała u siebie ze Śląskiem Wrocław 2:2, choć do 73. minuty przegrywała 0:2 - autorami goli dla Śląska byli Tomasz Hołota i Gruzin Lasza Dwali. W końcówce spotkania dwa trafienia dla gospodarzy zaliczył jednak Ariam Cabrera. Hiszpan w obecnym sezonie strzelił 12 goli, z czego aż osiem w tym roku.

Na ławce trenerskiej czternastego w tabeli Śląska zadebiutował Mariusz Rumak, który zastąpił kilka dni wcześniej Romualda Szukiełowicza.

W sobotę, oprócz meczu Cracovii z Legią, odbyły się także spotkania w Białymstoku i Chorzowie.

Jagiellonia wygrała z Górnikiem Łęczna 1:0 po efektownym golu Estończyka Konstantina Vassiljeva w 84. minucie.

Cztery bramki, w tym dwie wyjątkowej urody, oglądali natomiast kibice w Chorzowie, gdzie Ruch przegrał z Lechem Poznań 1:3.

Pod koniec pierwszej połowy tego meczu pięknym strzałem zza pola karnego popisał się pomocnik gości Maciej Gajos. Na 2:0 dla Lecha podwyższył w 63. minucie Szwajcar serbskiego pochodzenia Darko Jevtic. Niedługo później kontaktową bramkę zdobył Mariusz Stępiński (jak pokazały telewizyjne powtórki, wcześniej piłka odbiła się od jego ręki) - był to trzynasty w sezonie gol byłego napastnika m.in. Widzewa Łódź i Wisły Kraków.

Ostatnie słowo należało do "Kolejorza". W 71. minucie drugą bramkę tego dnia zdobył Jevtic. Były zawodnik FC Basel trafił efektownie z mniej więcej 20 metrów.

W tabeli broniący tytułu mistrza Polski Lech zajmuje piąte miejsce z dorobkiem 40 punktów, chorzowianie są na siódmej pozycji (37).

Na niedzielę zaplanowano mecze KGHM Zagłębia Lubin z Pogonią Szczecin i ostatniego w tabeli Górnika Zabrze z Lechią Gdańsk. Obecną serię gier zakończy poniedziałkowe starcie Termaliki Bruk-Bet Nieciecza z przedostatnią Wisłą Kraków.

(edbie)