Piłkarze Lecha Poznań pokonali na Węgrzech Videoton Szekesfehervar 1:0 (0:0) w rewanżowym spotkaniu 4. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej i awansowali do fazy grupowej. Pierwszy mecz mistrzowie Polski wygrali 3:0.

Szymon Pawlowski walczy o piłkę /TIBOR ILLYES /PAP/EPA

Lechici w Szekesfehervar kropkę nad "i" mogli postawić już na samym początku meczu. Fatalny kiks popełnił bramkarz gospodarzy Braniszlav Danilovics, który podał piłkę przed pole karne do Szymona Pawłowskiego. Pomocnik Lecha miał wiele możliwości rozwiązania tej sytuacji, wybrał najgorszy wariant - zagrał do przeciwnika. Gdyby poznaniacy zamienili tę sytuację na bramkę, losy awansu byłyby praktycznie przesądzone, bo Węgrzy musieliby strzelić aż pięć goli.

W szeregach Videotonu sporo kłopotów obrońcom Lecha sprawiał Robert Feczesin. Napastnik, który z powodu kontuzji nie zagrał w pierwszym meczu Poznaniu, miał świetną okazję by w 9. min. zdobyć bramkę, lecz Jasmin Buric popisał się znakomitym refleksem. Później Feczesin kilkakrotnie dochodził do pozycji strzeleckich, ale nie miał już tak klarowanej sytuacji.

Mecz był prowadzony w sennym tempie - lechici, mając tak sporą zaliczkę, nie kwapili się do bardziej zdecydowanych ataków. Często oba zespoły prześcigały się w liczbie nieudanych zagrań i trudno było uwierzyć, że stawką tego spotkania jest awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej.

Nieco żywsza była druga odsłona, gospodarze uzyskali lekką przewagę, ale szybko też prysły ich nadzieje na korzystny wynik. Po dośrodkowaniu Marcina Kamińskiego i błędzie bramkarza, Tomasz Kędziora miał praktycznie pustą bramkę i takiej sytuacji nie mógł już zmarnować.

Trener Videotonu Tamas Peto szybko dokonał dwóch zmian, ale jego podopieczni wciąż nie mieli recepty na sforsowanie dość pewnie grającej defensywy gości. Po kolejnych nieudanych zagraniach gospodarzy z trybun dało się słyszeć buczenie i gwizdy.

Opiekun Lecha, zgodnie z obietnicami, dał zagrać wszystkim "poznańskim" Węgrom. Tamas Kadar pojawił się na boisku od początku spotkania i zaliczył udany występ. David Holman i Gergo Lovrencsics weszli na murawę w drugiej połowie i bardzo chcieli się pokazać węgierskiej publiczności, ale nie wszystkie zagrania im się udawały. Debiut w Lechu zaliczył natomiast 19-letni Piotr Kurbiel.

W ostatnich minutach zawodnicy bardziej już wyczekiwali końcowego gwizdka arbitra. Schodzących do szatni piłkarzy Lecha żegnały oklaski nie tylko poznańskich kibiców, ale również fanów Videotonu.

Videoton Szekesfehervar - Lech Poznań 0:1 (0:0).

Bramka: 0:1 Tomasz Kędziora (57).

Żółte kartki: Videoton - Andra Fejes, Kees Luijckx, Adam Simon; Lech - Denis Thomalla, Dariusz Formella.

Sędziował: Stefan Johannesson (Szwecja). Widzów: ok. 3 tys.

(es)