"Mój pilot wprowadził mnie w błąd i wypadliśmy z trasy. Jestem trochę rozczarowany, bo zwycięstwo było bardzo blisko" - powiedział Robert Kubica serwisowi rallye-sport.fr. Polak rozbił swój samochód na przedostatnim odcinku specjalnym Rallye du Var i stracił szanse na wygraną.

O możliwym błędzie pilota Emanuele Inglesiego donosiły wcześniej nieoficjalnie włoskie media. Polski kierowca potwierdził te informacje. Przyznał, że właśnie z tego powodu nie mógł dojechać do mety i cieszyć się ze zwycięstwa. Najważniejsze jednak, że nic nam się nie stało - podkreślił.

Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja. Zamiast jednej kartki w opisie zostały przełożone dwie i w zakręt wjechaliśmy o dobre 40-50 km za szybko. Nie dało się nic zrobić, nie było to przyjemne przeżycie. Ogólnie jechaliśmy dziś spacerowym tempem. Dobrze, że nic nam się nie stało. Szkoda samochodu... - dodał dla serwisu SokolimOkiem.tv.

Kubica myśli o następnych startach. Jak podkreśla, wciąż najważniejsza jest dla niego Formuła 1. Nie wiem na razie, co będę robił w przyszłości. Podejmę decyzję przed końcem roku. Moim priorytetem jest powrót do Formuły 1. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim kibicom - zakończył.

Kościuszko: Robert technicznie jest świetny, ale rajdy to suma doświadczeń

"Robert Kubica jest nowicjuszem, jeżeli chodzi o rajdy, więc jego dokonania są imponujące. Myślę, że zaskoczył wszystkich swoją prędkością. Podkreślam jednak, że rajdy samochodowe to jest suma doświadczeń, a zdobyć doświadczenie trzeba po prostu jeżdżąc w wielu, wielu rajdach - powiedział w... czytaj więcej

Mimo pechowego finału, z jazdy Polaka w Rallye du Var zadowoleni są szefowie jego zespołu Citroen Racing. Nawet, jeśli eksperyment nie zakończył się tak, jak to sobie wymarzyliśmy, jesteśmy zadowoleni, że możemy towarzyszyć Robertowi w jego powrocie - powiedział dyrektor teamu Yves Matton.

Samochód Kubicy w ogniu

Citroen C4 WRC kierowany przez Polakaw niedzielę wypadł z drogi na jednym z lewych zakrętów 11. odcinka specjalnego francuskiego rajdu, odbił się od drzewa i koziołkował. Auto spłonęło. Kubica, wraz z pilotem Emanuelem Inglesim, wyszedł jednak z samochodu bez szwanku.

Wcześniej polski kierowca spisywał się fantastycznie. W piątek wygrał cztery pierwsze odcinki specjalne, a wczoraj pięć kolejnych. Dzięki temu w klasyfikacji generalnej wyprzedzał Francuza Cedrica Roberta (Peugeot 207 S2000) aż o 5.13,2 minuty.

Pewny zwycięstwa w całym rajdzie dzisiaj miał do pokonania jedynie trzy OS-y. Pierwszy z nich wygrał, wyprzedzając Francuza Romaina Dumasa o 14,4 sekundy. Przedostatni OS okazał się jednak dla niego pechowy. Zwycięstwo w rajdzie odniósł natomiast ostatecznie Cedric Robert.