Trener Adam Nawałka zwykł mawiać, że nie ma problemów – są jedynie wyzwania. Do tej pory trzeba było łatać dziury w pierwszym składzie. Tym razem przed selekcjonerem reprezentacji Polski „pozytywny ból głowy”. Czy w bramce podczas meczu z Czarnogórą powinien stanąć Łukasz Fabiański, który do tej pory gra w każdym meczu eliminacji, czy może Wojciech Szczęsny, który jest w kapitalnej formie?

Łukasz Fabiański /PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO /PAP/EPA

Jeśli weźmiemy pod uwagę występy w klubie, liczby bezwzględnie przemawiają za Wojciechem Szczęsnym. Polak w 30 meczach w tym sezonie puścił jedynie 29 goli, a w 12 spotkaniach zachował czyste konto. Szczęsny sam przyznaje, że po przeprowadzce do Rzymu jest znacznie lepszym bramkarzem.

Adam Nawałka do tej pory stawiał na 26-latka dwukrotnie. Na początku eliminacji Euro 2016 oraz na turnieju we Francji. Jednak od kontuzji, jakiej doznał on podczas meczu z Irlandią Północną, nieprzerwanie "numerem jeden" jest Fabiański.


Bramkarz Swansea zagrał jak na razie we wszystkich ośmiu meczach o stawkę. Spisywał się wzorowo. Choć puścił aż pięć goli, to podczas meczu z Rumunią pokazał klasę. Zachował czyste konto oraz nie dał się sprowokować miejscowym kibicom (mimo lecących w jego kierunku rac). Znak zapytania pojawia się, kiedy spojrzymy na postawę Fabiańskiego w klubie. W 29 meczach puścił aż 63 gole. Warto tu jednak zaznaczyć, że jest to w dużej mierze wina defensywy Swansea.

Jeśli chodzi o obsadę bramki, to sytuacja jest taka jaka sama jaka była wcześniej - mamy trzech bardzo dobrych zawodników. Sprawa jest otwarta. Myślę, że to powinno cieszyć zarówno mnie jak i kibiców, że rywalizacja jest na najwyższym światowym poziomie - powiedział Adam Nawałka na konferencji prasowej. Trener ostateczną decyzje podejmie najprawdopodobniej dopiero na treningu w Czarnogórze.


(mn)