Kwalifikacje w Formule 1 znów będą rozgrywane na zasadach, które obowiązywały w 2015 roku - taką decyzję podjęło dziś kierownictwo tej dyscypliny. Stary system wróci już od Grand Prix Chin - donosi Sky Sports.

Nico Hulkenberg (w środku) z zespołu Force India, Kevin Magnussen (po lewej) z Renault i Rio Haryanto z Manor Racing podczas GP Bahrajnu, 4 kwietnia 2016 /SRDJAN SUKI /PAP/EPA

Przypomnijmy, że od początku sezonu 2016 obowiązywał system, w którym w każdej z trzech części kwalifikacji zawodnicy z najgorszymi czasami odpadali po kolei, aż na torze zostawało dwóch zawodników. Te zasady od samego początku były jednak mocno krytykowane i przez kibiców, i przez samych kierowców, którzy chcieli zmian. Jedną z opcji, forsowaną przez przedstawicieli zespołów Formuły 1, był powrót do zasad z 2015 roku, czyli eliminowania najsłabszych zawodników dopiero po zakończeniu każdej z części kwalifikacji.

Szefowie Ferrari, Mercedesa i innych ekip długo nie mogli jednak dojść do porozumienia z władzami F1. Bernie Ecclestone i Jean Todt chcieli osiągnąć kompromis i wprowadzić jeszcze inny system kwalifikacji, według którego o końcowej klasyfikacji decydowałyby dwa najlepsze czasy osiągane przez każdego zawodnika. To jednak spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem kierowców i zespołów, dlatego władze przystały na powrót do zasad z 2015 roku.

Grand Prix Chin odbędzie się 17 kwietnia. Faworytem wyścigu będą kierowcy Mercedesa. Nico Rosberg i Lewis Hamilton są po dwóch wyścigach na dwóch pierwszych miejscach klasyfikacji generalnej. Niemiec prowadzi z kompletem punktów.

(edbie)