„Nie przyjechaliśmy do Warszawy z nastawieniem, że musimy wygrać. Po prostu chcemy wygrać!" – mówi w rozmowie z RMF FM Kajetan Kajetanowicz. Mistrz Europy wystartuje z numerem 1 w 53. Rajdzie Barbórka, który ruszy w sobotę w Warszawie.

Kajetan Kajetanowicz /VASSILIS PSOMAS /PAP/EPA

Maciej Jermakow, RMF FM: Od ostatniego startu minęły już dwa miesiące - to wystarczający czas, by zatęsknić za rajdówką?

Kajetan Kajetanowicz: Trudno mi wytrzymać bez rajdówki. Kiedy nie siedzę za kierownicą to staję się...nieznośny! Cieszę się, że już wracam, bo to nie tylko dobre dla mnie, ale też dla moich najbliższych!

Barbórka, czyli krótki rajd, wystarczy by zaspokoić ten głód?

Barbórka może zaspokoić głód, bo to zawody, na których naprawdę trzeba mocno się skoncentrować - nie ma miejsca na błąd. Poziom adrenaliny jest bardzo wysoki od samego początku. Fajnie, że mamy pogodę, która jest niepewna - szykuje się bowiem loteria oponiarska. Jest wielu znakomitych kierowców w znakomitych samochodach. Rywale mają auta 500, 600-konne, my pod maską mamy 300 koni, więc będzie to niezłe wyzwanie. Nie przyjechaliśmy do Warszawy z nastawieniem, że musimy wygrać. Po prostu chcemy wygrać!

Zwieńczeniem rajdu będzie odcinek na ulicy Karowej. To chyba wyjątkowy moment dla każdego startującego tam kierowcy...

Tak, na Karowej jest mnóstwo kibiców. Ta świadomość dodaje nam pozytywnej energii. Choć oczywiście nie widzimy tych tłumów w czasie jazdy, bo jesteśmy tak skoncentrowani. Ale czuje się, jakbym jechał w takim tunelu z kibiców, to coś niesamowitego. Taki zastrzyk adrenaliny na tak krótkim odcinku zdarza się bardzo rzadko, w zasadzie tylko raz w roku właśnie w Warszawie.