​Justyna Kowalczyk nie ukończyła biegu łączonego 7,5+7,5 km narciarskiego Pucharu Świata w Lillehammer. Polka pokonała niespełna 12 km. Zwyciężyła Szwedka Charlotte Kalla, a kolejne miejsca zajęły Norweżki Heidi Weng oraz Ragnhild Haga.

Justyna Kowalczyk /Grzegorz Momot /PAP

"Oszczędzałam się na 'klasyku', żeby 'łyżwę' jakoś wytrzymać. No to się naoszczędzałam... Przepraszam" - napisała Kowalczyk na Twitterze.

Polka techniki dowolnej praktycznie nie trenuje już od kilku lat. W tym sezonie najważniejsze są dla niej dwa olimpijskie biegi rozgrywane "klasykiem". W Pjongczangu największe szanse na sukces wiąże ze sprintem i rywalizacją na 30 km. Głównym powodem odejścia od "łyżwy" podopiecznej trenera Aleksandra Wierietielnego było to, że nie służy ona jej kolanu.

W niedzielę na półmetku, po biegu techniką klasyczną, narciarka z Kasiny Wielkiej zajmowała 14. miejsce, a do prowadzącej Kalli traciła 38,2 s. Ostatni pomiar czasu, na którym zameldowała się Kowalczyk znajdował się dokładnie po 11 km i 250 m. Wówczas dwukrotna mistrzyni olimpijska została sklasyfikowana na 27. pozycji, a strata do liderki przekraczała już dwie minuty.

W czołówce ton rywalizacji niemal od początku nadawały Kalla i Weng. Wspólnie przebiegły ponad 12 km, a następnie na atak zdecydowała się Szwedka. Weng nie była w stanie utrzymać jej tempa i do metry dotarła 19,7 s po zwyciężczyni. Trzecia Haga straciła 43,6 s.
Kalla umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej PŚ. Drugą Weng wyprzedza o 113 pkt.

Kolejnym pucharowym przystankiem w następny weekend będzie Davos. W Szwajcarii nie pojawi się jednak Kowalczyk, gdyż zaplanowano tam biegi techniką dowolną. Polka w tym czasie będzie trenowała we włoskich Alpach.

(ph)