Jakub Wolny ma nadzieję na dobry występ w pierwszym w nowym sezonie indywidualnym konkursie Pucharu Świata. "W niedzielę trzeba się pokazać, dać z siebie wszystko" - powiedział skoczek narciarski, który w piątkowych kwalifikacjach w Wiśle zajął 25. miejsce.

Jakub Wolny podczas sesji treningowej /Andrzej Grygiel /PAP

Nie ma dużych różnić w porównaniu z tym, jak ta skocznia wyglądała w minionym sezonie. W piątek jednak oddaliśmy pierwsze skoki na śniegu, zaś warunki były bardzo ciężkie. Zeskok był bardzo twardy, nierówny - powiedział indywidualny i drużynowy mistrz świata juniorów z 2014 roku.

Na obiekcie zamontowane nowe tory lodowe. One są w porządku - dodał Wolny.

Słyszał, że kierownictwo polskiej ekipy, w tym szkoleniowiec kadry Stefan Horngacher czy prezes PZN Apoloniusz Tajner, wypowiada się o nim bardzo ciepło. To na pewno dodatkowa motywacja dla mnie. Miło, że trener jest ze mnie zadowolony, zresztą pewnie nie tylko ze mnie - wspomniał.

Podkreślił jednak, że najważniejszy jest niedzielny start. Trzy skoki w piątek, razem z dwoma treningowymi, pozwoliły mi oswoić się z warunkami tutaj panującymi. W niedzielę będziemy walczyć. Trzeba dać z siebie wszystko i się pokazać - podsumował.

W sobotę na obiekcie im. Adama Małysza w Wiśle-Malince odbędzie się konkurs drużynowy. Czwórkę biało-czerwonych stanowić będą tegoroczni mistrzowie globu z Lahti: Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Maciej Kot i Kamil Stoch. Początek zawodów o godz. 16.

(j.)