​Huragan Irma torpeduje plany wioślarzy, którzy powinni już zmierzać na Florydę, by szykować się do mistrzostw świata. Polska ekipa miała zakończyć zgrupowanie w Wałczu i udać się do USA, ale termin odlotu - jak zaznaczył Bogdan Gryczuk z PZTW - nie jest znany.

Polacy przygotowują się do mistrzostw świata. /Leszek Szymański /PAP

Pierwotny plan zakładał, że ruszamy do Stanów wszyscy razem 10 września. Jednak z uwagi na szalejący huragan podróż przesunięto. Część ekipy miała lecieć w poniedziałek, pozostali we wtorek. W niedzielę dostałem wiadomość, że do środy loty anulowano. Nowego terminu nie podano. Tak więc na razie nie wiemy, kiedy odlecimy. Przedłużyliśmy zatem pobyt w Wałczu - powiedział dyrektor sportowy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich (PZTW) Bogdan Gryczuk.

Łodzie dotarły na miejsce regat z początkiem września. Z informacji jakie dostaliśmy, kontenery są zabezpieczone przez atakiem Irmy, która zbliża się do zachodniego wybrzeża Florydy, gdzie znajduje się właśnie tor regatowy w Sarasocie - dodał.

Zdaniem Gryczuka termin imprezy raczej nie zostanie przesunięty, a czy zawody będą odwołane, wszystko zależy od tego, co zostawi po sobie huragan.

Siedzę przy komputerze i obserwuję, co się dzieje na Florydzie, wyłapuję wszystkie istotne dla nas wiadomości - wspomniał dyrektor sportowy PZTW.

W piątek, w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Wałczu, nominacje na mistrzostwa świata (24 września-1 października) otrzymało 33 zawodników.

(ł)