Polscy piłkarze przed wtorkowym spotkaniem eliminacji MŚ z Anglią na Wembley nie mają już szans awansu, ale chcą zakończyć mocnym akcentem nieudane kwalifikacje. "Nie ma meczów o nic" - podkreślił selekcjoner Waldemar Fornalik.

Dla obu drużyn wtorkowe spotkanie ma inne znaczenie. Anglicy, w przypadku zwycięstwa na Wembley, zapewnią sobie pierwsze miejsce w grupie H i bezpośredni awans na mundial. A o co gra Polska?

Kadra już w Londynie. Anglicy nie chcą... końca świata

Polscy piłkarze dolecieli do Londynu, gdzie jutro zmierzą się z Anglią w ostatnim meczu eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii. Jeśli wygrają lub zremisują, podobnie jak w 1973 roku pozbawią gospodarzy pierwszego miejsca w grupie. Wówczas Anglicy mówili o "końcu świata". czytaj więcej

Chcemy pozostawić po sobie dobre wrażenie w tych eliminacjach. Nie ma meczów o nic, każdy gra o zwycięstwo. Również fakt, że będzie tylu kibiców z Polski, wyzwoli dodatkową mobilizację. Ważne, aby zagrać konsekwentnie, z dużą dyscypliną taktyczną. I oczywiście na maksimum swoich umiejętności piłkarskich - powiedział Fornalik.

Musimy udowodnić sobie, że mamy spory potencjał i umiemy grać z najlepszymi. Wiemy, że na trybunach będzie bardzo wielu polskich kibiców (co najmniej 18 tys.). Zrobimy wszystko, żeby wracali do domów z uśmiechem na twarzy. Mamy drużynę, którą stać na dobry wynik - stwierdził kapitan reprezentacji Jakub Błaszczykowski.

We wtorek zabraknie pauzującego za kartki Łukasza Szukały. Trener kadry zapewnił, że znajdzie wyjście z tej sytuacji.

Bierzemy pod uwagę dwa rozwiązania. Chodzi o to, żeby dokonać jak najmniej zmian w defensywie. Z Ukrainą (0:1 w piątek w Charkowie) obrona zagrała na dobrym poziomie, z wyjątkiem oczywiście błędu, po którym straciliśmy gola - stwierdził selekcjoner.

Przy okazji każdego meczu na Wembley nie może zabraknąć porównań ze słynnym spotkaniem w 1973 roku (jeszcze na starym stadionie w tym miejscu), gdy biało-czerwoni pod wodzą Kazimierza Górskiego zremisowali w eliminacjach MŚ 1:1 i wywalczyli awans.

Miałem wtedy 10 lat, doskonale pamiętam ten mecz. Podobnie jak wszyscy Polacy bardzo przeżywałem to spotkanie. Byłem pod wielkim wrażeniem, ale dopiero później zobaczyliśmy, jak to dokładnie wyglądało. Świetnie bronił Jan Tomaszewski, mieliśmy również trochę szczęścia, które trzeba mieć w futbolu - wspomniał Fornalik.

Wieczorem biało-czerwoni przeprowadzili na Wembley trening, otwarty dla mediów tylko przez kwadrans. Początek wtorkowego spotkania o godz. 21 czasu polskiego.

(jad)