"Jeżeli tak ma wyglądać nasza reprezentacja, ja naprawdę mocno bym się zastanawiał, co będzie w przyszłych latach" - mówi były siatkarz Marcin Prus, po porażce polskiej drużyny na Mistrzostwach Europy w siatkówce. Nie szczędził również siatkarzom słów krytyki mówiąc, że ich "forma nie błyszczała".

Patryk Serwański: To, co rzuca się w oczy na samym początku, gdybyśmy przeanalizowali te cztery spotkania Polaków, to ta nierówna gra. Coś, co wydawałoby się na tym poziomie w męskiej siatkówce zdarza się rzadko, punkty tracone seriami, jakieś takie momenty zagubienia może, braku pomysłu. Z czego to mogło wynikać?

Marcin Prus: Wydaje mi się, że to jest konsekwencja braku odpowiedniego przygotowania polskiej reprezentacji do tego typu turniejów. Mogliśmy wyciągnąć wnioski już po nieudanej Lidze Światowej, w której nie poszło nam tak, jak byśmy chcieli. No i te wnioski trzeba było od ręki wyciągnąć, aby można było je nie tyle przeanalizować, co spowodować, że polska reprezentacja będzie w stanie się odbudować na czempionaty Europy. Niestety okazało się tak, że nierówna forma polskiej reprezentacji przyczyniła się do tego, że odpadamy z turnieju, nie będziemy walczyć o najwyższe cele. Ta reprezentacja w rzeczywistości w przeciągu tego roku pokazywała rzeczywiście nie najlepszą formę. Jeżeli możemy dokładnie analizować to wszystko co się działo, sądzę, że to jest konsekwencją tego, że mimo wszystko forma w polskiej reprezentacji nie błyszczała.

Mówiliśmy w czerwcu, w lipcu, że ta Liga Światowa potraktowana pewnie jako element przygotowań do Mistrzostw Europy, że stawiamy wszystko na ten polsko-duński turniej, no ale na przykład Fabian Drzyzga prawie w ogóle w tej Lidze Światowej nie grał, teraz okazuje się, że musi wejść. Nie chcę się tutaj przyczepiać do jego gry, ale może warto było go wystawić kilka razy więcej w tej Lidze Światowej, dać mu trochę się ograć, żeby dzisiaj po prostu przystąpił do tego meczu z większym doświadczeniem, może to by coś zmieniło.

Ja na szczęście mam tą sposobność, że mogę oceniać występy polskich reprezentantów, jak również oceniać trenerów nie tylko z punktu widzenia kibica, którym aktualnie jestem, ale również z punktu widzenia samego zawodnika, który w tej reprezentacji czynnie brał udział. Moim zdaniem, niestety zabrakło myśli, która poprowadziłaby Polaków do zwycięstwa. Zabrakło czegoś takiego, co nazywane jest konsekwencją realizacji działań. W pewnych momentach nie było stawiane przede wszystkim na te osoby, które powinny grać w reprezentacji, całkowicie omijając już temat, ale jednak o nim trzeba powiedzieć , tego, że w reprezentacji powinny grać jeszcze inne osoby, które powinny stanowić o obliczu polskiej reprezentacji. Moim zdaniem bardzo wielu zawodników zabrakło i tutaj warto się zastanowić co zrobić, aby w przyszłorocznych mistrzostwach świata tych zawodników ściągnąć, żeby jeszcze można było jeszcze walczyć o najwyższe cele.

Nie brakowało kogoś takiego, z tych takich powiedźmy indywidualistów, może mówiąc też takim nieładnym językiem takich "pyskaczy", takich osób jak Ignaczak, Bartman, takich mocnych osobowości w tej reprezentacji? Kogoś, kto może gdzieś potrafiłby krzyknąć na chłopaków, jakoś to wszystko pozbierać. Takich kilka momentów miał Kurek, kiedy parę dobrych ataków mu, że tak powiem, weszło. Widać, że chłopaków mobilizował, ale miał też takie momenty długie gdzie był blokowany, było wiadomo, że najczęściej zagrywano do niego, dzisiaj też ta skuteczność niestety nie najwyższa, więc może brakowało kogoś takiego z doświadczeniem, kto jeszcze pamięta tę kadrę sprzed iks lat, prawda?

Żygadło: Meczów nie wygrywa się gadaniem

"Samym mówieniem, że jesteśmy na medal, marketingiem i PR-em nie wygrywa się meczów" - tak Łukasz Żygadło skomentował porażkę swojej drużyny w siatkarskich mistrzostwach Europy. Biało-czerwoni pożegnali się z turniejem przegraną z Bułgarami 2:3 w barażu o ćwierćfinał. czytaj więcej

No i właśnie myślę, że końcówka pana pytania jest jak najbardziej trafna. Zabrakło nam przede wszystkim doświadczenia, które by pozwoliło na to, aby w tych końcowych momentach, nie tylko setów, ale również całych meczów, zachować chłodną głowę. Warto wrócić przede wszystkim do tego, co wypracowało się przez lata - czyli markę polskiego zespołu, który przede wszystkim wygrywał swoim własnym doświadczeniem. Zawodnicy pokolenia Ireneusza Mazura również obudowani zawodnikami o 2 lata młodszymi stanowili trzon polskiej reprezentacji i tak było zawsze. Teraz troszeczkę się to wszystko pozmieniało, nie wiem, czemu trener Anastasi nie do końca stawiał na te pewne konie, które wygrywały ważne turnieje. W lidze światowej tegorocznej nam się nie udało, można już było z tego wyciągnąć wnioski. Nagle pojawiła się koncepcja odejścia Zbigniewa Bartmana - czy ona była słuszna, to wie najlepiej trener i do niego to pytanie należy kierować. Natomiast jedno jest pewne, że tego zawodnika nie mieliśmy we własnym sztabie zawodniczym. Jeżeli do tego dołożymy kolejne nazwiska w postaci Pawła Zagumnego, w postaci Piotra Gruszki, w postaci Mariusza Wlazłego, w postaci Krzyśka Ignaczaka nagle się okazuje, że nie mamy całej reprezentacji, która wygrywała te najważniejsze spotkania. Oni stanowili przecież o obliczu polskiej reprezentacji od długiego okresu czasu i jeżeli tak ma wyglądać zmiana pokoleniowa w polskiej reprezentacji to powiem szczerze, że mógłbym się powolutku obawiać o to, co będzie w przyszłych latach.

Andrea Anastasi, mówi, że graliśmy, graliśmy ale jest super, dwóch nowych zawodników wprowadzonych do zespołu, dzisiaj Bociek zagrał świetnie. Tylko czy jeżeli organizujemy turniej takiej rangi to czy powinniśmy się cieszyć z tego, że wygrywamy z dwoma niżej notowanymi drużynami, z tymi trochę lepszymi - Francja, Bułgaria nie potrafimy wygrać i mamy drugiego dobrze atakującego Boćka. Czy jest ten pozytyw, którego oczekiwalibyśmy po polsko - duńskim turnieju?

Ja powiem tak - jeżeli jesteśmy organizatorami turnieju mistrzowskiego, rangi mistrzowskiej, który mamy wygrać, bo zwykle turnieje się organizuje po to, aby reprezentacja danego kraju wszystkich pokonała i żeby wszyscy byli zadowoleni i szczęśliwi. Jeżeli tak ma wyglądać nasza reprezentacja, ja naprawdę mocno bym się zastanawiał, co będzie w przyszłych latach. Mi zależało głównie na tym, aby reprezentacja polski funkcjonowała w taki sposób, żeby była mocna, aby pokazywała, że oblicze polskiej reprezentacji jest tak potężne, że zespoły przyjeżdżające tutaj mają się nas obawiać i mają próbować z nami wygrać. Okazuje się, że jednak polska reprezentacja w tym momencie ma to do siebie, że nie tyle my się musimy wygrywać swoje spotkania, co my już zaczynamy się obawiać innych zespołów,  czy nam się uda się wygrać to spotkanie. I sądzę, że różnica tych dwóch lat, które właśnie w tym momencie, jeżeli tak akurat będzie się działo, będą się kończyć, powinny dać do myślenia osobom, które zajmują się sportem jeżeli chodzi o układ siatkówki. Wierzę gorąco w to, że te wnioski zostaną wyciągnięte, natomiast nigdy nie będę usprawiedliwiał decyzji trenera i opinii po całym sezonie, czy po turnieju najważniejszym w danym roku, że wprowadzamy kogoś do reprezentacji. Tak można powiedzieć o zespole juniorskim, który wprowadza kilku zawodników zespołu seniorskiego do pierwszej reprezentacji. Dla tego trenera to powinien być powód do dumy. Sądzę jednak, że powód trenera Anastasiego powinien być bardziej ku rozpaczy, że nie udało mu się powalczyć o medal w tych mistrzostwach bo sądzę, ze wszystko, co zostało przygotowane dla polskiej reprezentacji w tym roku zostało zapięte na ostatni guzik. Brakuje tylko tego ostatniego ogniwa jakim jest medal, a najlepiej złoto naszych chłopaków.

Trener Andrea Anastasi miał sukcesy - trzecie miejsce w Wiedniu na mistrzostwach Europy, tutaj w Ergo Arenie podium Ligi Światowej, wygrana w Lidze Światowej w Bułgarii, ale Igrzyska nie poszły, Mistrzostwa Świata nie poszły, teraz ten turniej nam nie poszedł, za rok mundial i stąd pytanie, które się nasuwa, zresztą Mirosław Przedpełski sam powiedział: "celem jest półfinał na te Mistrzostwa". To się nie udało. Czy zmieniacie rok przed mundialem trenera, czy dacie jeszcze opracować trenerowi Anastasiemu skoro mówi, że ma wizję i że wie, ze to jest przyszłościowy zespół, który może coś ugrać za rok.

Ja bym chciał mieć też bardzo taką wizję, która by pozwoliła mi wygrać medal na mistrzostwach świata, jednak myślę, że na razie tendencja jest spadkowa i ciężko określić, co będzie w przyszłym roku. Jeżeli podejmować kroki zmiany trenera to tylko powierzyć takiemu szkoleniowcowi, który naprawdę będzie w stanie obiektywnie ocenić to, a sądzę, że akurat w tym okresie czasu najbardziej obiektywnym podejściem do danego tematu będzie przywrócenie tych zawodników, którzy stanowili oblicze polskiej reprezentacji. Tutaj nie ma wielkiej filozofii. Jeżeli nie dokonywaliśmy zmian w postaci zmiany trenera reprezentacji Polski, to trzeba powrócić do tego, co było mocne w naszej kadrze i po prostu walczyć o to w taki sposób, w jaki powinna grać nasza reprezentacja.