Bez względu na wynik wieczornego meczu z Serbią polscy siatkarze są już pewni występu w półfinale Ligi Światowej. Awans zagwarantowali sobie zwycięstwem 3:1 nad Włochami. "Jesteśmy bardzo zadowoleni, ale trzeba powiedzieć, że nie było to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu" - podkreślił kapitan biało-czerwonych Michał Kubiak. Dzisiejszy rywal Polaków, ekipa z Bałkanów, do awansu potrzebuje wygranej. "Na razie tylko trener wie, jak podejdziemy do tego spotkania" - przyznał Kubiak.

Teoretycznie nasi reprezentanci będą mogli "wybrać" sobie kolejnego rywala, bo spotkanie USA - Francja, które wyłoni dwóch innych półfinalistów, odbędzie się przed ich pojedynkiem z Serbią.

Nie wiem, czy to ma jakiekolwiek dla nas w tej chwili znaczenie. Najważniejsze, że mamy otwartą drogę do walki o medale - podkreślał po zwycięstwie nad Italią rozgrywający Fabian Drzyzga.

Final Six Ligi Światowej: Co wiesz o tych prestiżowych rozgrywkach? [QUIZ]

Brazylijskie Rio de Janeiro - właśnie tam odbywa się turniej Final Six tegorocznej Ligi Światowej. Biało-czerwoni zwyciężyli w tej prestiżowej imprezie raz - w 2012 roku. "Czujemy się naprawdę silni i chcemy triumfować" - mówił jeszcze przed wylotem do Brazylii nasz środkowy Piotr... czytaj więcej

Emocji na pewno nie zabraknie, bo w grupie I Final Six wszystko jest jeszcze możliwe. Brazylia, która nieoczekiwanie przegrała pierwszy mecz z Francją, wczoraj pokonała USA 3:1. To oznacza, że jeśli Amerykanie wygrają z Trójkolorowymi 3:1, to o tym, która z drużyn znajdzie się w strefie medalowej, zadecydują... małe punkty.

W grupie J wszystko zależy natomiast od Polaków. Biało-czerwonym kibicować będą z pewnością Włosi, bo wygrana mistrzów świata z Serbią da Italii awans do półfinału. Jeśli jednak zwycięstwo odniosą Serbowie, to Włosi pożegnają się z rywalizacją.

Final Six: Na inaugurację Polacy pokonali Włochów

Komfortową sytuację przed wieczornym spotkaniem nasi siatkarze zapewnili sobie w swoim pierwszym meczu turnieju w Rio de Janeiro, wygrywając z Włochami 3:1 (25:15, 27:25, 20:25, 25:20).

Dzień przed pierwszym meczem Final Six we włoskiej ekipie doszło do skandalu. Trener Mauro Berruto usunął z reprezentacji czterech podstawowych zawodników - kapitana Dragana Travicę, Ivana Zaytseva, Giulio Sabbiego i Luigi Randazzo - za to, że nie wrócili na czas do hotelu. Komentatorzy praktycznie skreślili wówczas Italię, uznając, że w takiej sytuacji nie ma ona w Rio żadnych szans.

Już jednak pierwszy mecz pokazał, że z Włochami wciąż należy się liczyć, a Berruto potrafi świetnie wychodzić z trudnych sytuacji. Drużyna z Półwyspu Apenińskiego wygrała z Serbią 3:2, a trener Polaków Stephane Antiga podkreślał: Nie skupiamy się na tym, co dzieje się w drużynie rywali, a na tym, by zagrać swoją siatkówkę. Musimy zwycięstwo wywalczyć na boisku, bo nikt nam niczego w prezencie nie da.

Pierwszy set pojedynku Polska-Włochy zdawał się jednak zaprzeczać słowom Antigi. Biało-czerwoni rozbili rywali 25:15, a wszystko zaczęło się od serwisu Mateusza Bieńka, z którym Włosi kompletnie sobie nie radzili. Polacy prowadzili już 5:0, zanim po błędzie polskiego środkowego rywale zdobyli pierwszy punkt.

Druga partia pokazała jednak, że całe spotkanie nie ułoży się dla mistrzów świata tak bezproblemowo. Włosi się pozbierali i praktycznie przez cały set prowadzili. Rozkręcili się Luca Vettori i Filippo Lanza. Ekipa Berruto miała nawet trzy piłki setowe, ale żadnej z nich nie wykorzystała. Ostatecznie po bardzo dobrej grze w końcówce blokiem i świetnej postawie Kubiaka, który asem serwisowym zdobył ostatni punkt, to właśnie Polacy wygrali 27:25.

Przyjmujący Halkbanku Ankara był najskuteczniejszym z biało-czerwonych, ale w trzecim secie Włosi znaleźli na niego receptę i często zatrzymywali go blokiem. Problemy z wykończeniem akcji mieli także inni podopieczni Antigi i rywale szybko odskoczyli na siedem punktów (6:13). Francuski trener biało-czerwonych zdecydował się wówczas na roszady w składzie: na boisku pojawili się Dawid Konarski, Grzegorz Łomacz, Marcin Możdżonek i Mateusz Mika. Przy stanie 12:20 to właśnie Mika był w polu zagrywki i Polacy zdobyli cztery punkty z rzędu. Całości strat nie udało się jednak odrobić i Italia zwyciężyła w trzeciej odsłonie 25:20. Biało-czerwoni popełnili w tej partii aż 12 niewymuszonych błędów.

W kolejnej długo nie potrafili odskoczyć Włochom. Udało się przy zagrywce Piotra Nowakowskiego. Zawodnicy Berruto zaczęli popełniać coraz więcej błędów, a na drugą przerwę techniczną Polacy schodzili prowadząc 16:12. Takiej przewagi nie dali sobie już odebrać i wygrali 25:20.

Pierwsze mecze w takich turniejach zawsze są nerwowe. W naszym wypadku doszła też świadomość, że zwycięstwo za trzy punkty daje półfinał. Dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni z wygranej i tego, że od razu awansowaliśmy, ale trzeba powiedzieć, że nie było to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu - przyznał przed telewizyjnymi kamerami Kubiak, który zdobył najwięcej punktów w polskiej ekipie - 19. W zespole Włochów najskuteczniejszy okazał się Filippo Lanza, który zapisał na swoim koncie 14 oczek.

Polska: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Rafał Buszek, Mateusz Bieniek i Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski, Grzegorz Łomacz, Mateusz Mika, Marcin Możdżonek, Piotr Gacek (libero).

Włochy: Stefano Mengozzi, Luca Vettori, Simone Giannelli, Filippo Lanza, Emanuele Birarelli, Emanuele Birarelli, Jacopo Massari i Massimo Colaci (libero) oraz Davide Saitta, Oleg Antonov, Simone Anzani.


(edbie)