Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w Montpellier Finlandię 78:65 (23:20, 19:21, 16:11, 20:13) w swoim piątym, ostatnim meczu grupy A mistrzostw Europy. Biało-czerwoni, którzy już wcześniej zapewnili sobie awans do 1/8 finału, zajęli trzecie miejsce w tabeli.

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w Montpellier Finlandię 78:65 /GUILLAUME HORCAJUELO /PAP/EPA

To najwyższe zwycięstwo Polaków w ME, którzy fazę grupową zakończyli z bilansem 3-2. 

Liderem zespołu był ponownie najlepszy strzelec Adam Waczyński. W czwartej kwarcie, decydującej o losach meczu, nie tylko zdobywał punkty, ale i dobrze podawał do kolegów otwierając im drogę do kosza. W tej części na parkiecie w ogóle nie wystąpił Marcin Gortat; zawodnika Washington Wizards udanie zastępował najmłodszy w polskiej drużynie 21-letni Przemysław Karnowski.

Biało-czerwoni minimalnie wygrali walkę pod tablicami 38:37, ale mieli o cztery więcej asyst od rywali (21-17), a przede wszystkim popełnili znacznie mniej strat niż w przegranym spotkaniu z Izraelem. Spotkanie było wyrównane i dopiero czwarta kwarta wygrana 20:13 zadecydowała o końcowym sukcesie.

Polacy mieli kłopoty w pierwszej połowie z zatrzymaniem pod koszem Erika Murphy'ego oraz Shawna Huffa. Finowie prowadzili 7:4, ale potem inicjatywę przejęli podopieczni trenera Mike'a Taylora. W 9. minucie po rzucie A.J. Slaughtera Polska uzyskała sześciopunktowe prowadzenie 23:17.
Na początku drugiej kwarty po dwójkowych akcjach zmienników Łukasza Koszarka, który podawał do Karnowskiego, Polska prowadziła 27:20. Biało-czerwoni nie potrafili jednak powiększyć przewagi. Finowie, którzy w pierwszej kwarcie trafili tylko raz za trzy punkty w drugiej odsłonie wykorzystali swoją najsilniejszą broń. Rzucali zza linii 6,75 m Huff i lider rywali Petteri Koponen, co dało Finlandii prowadzenie 39:37 w 18. minucie. Polacy nie grali zbyt agresywnie w defensywie, o czym świadczy liczba fauli - na minutę i 15 sekund przed końcem mieli tylko jedno przewinienie podczas gdy Finowie za każdy faul karani byli rzutami wolnymi.

Wynik do przerwy 42:41 dla Polski ustalił rzutem zza linii 6,75 m Waczyński. W trzeciej kwarcie trwała nadal wyrównana walka, choć Finowie byli znowu bardziej agresywni w obronie, a Polacy przez ponad sześć minut gry nie popełnili żadnego faulu. Finowie pudłowali rzuty zza linii 6,75 m. Sześciopunktowe prowadzenie po trzech kwartach 58:52 dał rzut Koszarka za trzy punkty na dwie sekundy przed końcem.

Czwarta odsłona była popisem gry Waczyńskiego i defensywy Przemysława Zamojskiego, który dobrze pilnował Koponena. W 33. minucie przy prowadzeniu Polaków 64:56 piąty faul, ofensywny na Aaronie Celu popełnił jeden z czołowych zawodników zespołu trenera Henrika Dettmana - mający 208 cm wzrostu Erik Murphy. Jego strata dała się Finom we znaki.

Niezmordowany Waczyński, na co dzień występujący w lidze hiszpańskiej, nie mylił się w rzutach z dystansu i wolnych. Po jego akcjach w 36. minucie Polska uzyskała prowadzenie 69:56, zaś najwyższą przewagę dał biało-czerwonym rzut Zamojskiego za trzy punkty 74:58. Wysoka przewaga na chwilę zdekoncentrowała Polaków, Finowie zdobyli pięć punktów z rzędu i Taylor momentalnie wziął czas, by zażegnać dalszą stratę punktów. Jego uwagi koszykarze wzięli do serca i już do końca kontrolowali sytuację.

Polska w 1/8 finału w Lille zmierzy się w sobotę z drugą drużyną grupy B. 

Polska: Adam Waczyński 17, A.J. Slaughter 13, Przemysław Karnowski 10, Marcin Gortat 10, Mateusz Ponitka 8, Damian Kulig 7, Aaron Cel 6, Przemysław Zamojski 4, Łukasz Koszarek 3.

Finlandia: Shawn Huff 17, Petteri Koponen 14, Matti Nuutinen 11, Erik Murphy 6, Gerald Lee 5, Sasu Salin 5, Mikko Koivisto 3, Tuukka Kotti 2, Roope Ahonen 2, Ville Kaunisto 0, Joonas Caven 0.

(mal)