Piłkarze trzeciej w tabeli Cracovii zremisowali w Szczecinie z czwartą Pogonią 2:2 w niedzielnym meczu 28. kolejki ekstraklasy. Dzień wcześniej mistrz Polski Lech Poznań uległ u siebie liderowi i wicemistrzowi kraju Legii Warszawa 0:

Zawodnicy Pogoni Szczecin Ricardo Nunes (L) i Mateusz Matras (P) oraz Tomas Vestenicky (C) z Cracovii /PAP/Marcin Bielecki /PAP

Kibice w Szczecinie oglądali cztery bramki, z czego trzy pierwsze po bardzo efektownych strzałach. Pogoń prowadziła od ósmej minuty po trafieniu z rzutu wolnego Węgra Adam Gyurcso. Wyrównał w 26. minucie Słowak Tomas Vestenicky, a na początku drugiej połowy prowadzenie Cracovii zapewnił również pięknym uderzeniem Mateusz Wdowiak.

Ostatnie słowo należało jednak do Pogoni. W 56. minucie wynik na 2:2 ustalił strzałem z bliska Dawid Kort. W tabeli, dwie kolejki przed zakończeniem sezonu zasadniczego, oba zespoły mają po 44 punkty, zajmują trzecie (Cracovia) i czwarte (Pogoń) miejsce.

Na piąte awansowało Zagłębie (41). Lubinianie również w niedzielę pokonali na wyjeździe Górnika Łęczna 2:0 po bramkach Krzysztofa Piątka i Jarosława Kubickiego. Podopieczni trenera Piotra Stokowca w ostatnich pięciu ligowych meczach zanotowali cztery zwycięstwa i jeden remis. Z kolei dla coraz słabiej spisującej się ekipy z Lubelszczyzny to już czwarta porażka z rzędu. W tabeli drużyna prowadzona przez Jurija Szatałowa spadła na 14. miejsce.

W innym niedzielnym spotkaniu dziewiąta Lechia Gdańsk zremisowała u siebie z dziesiątą Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 1:1. Faworyzowani gospodarze prowadzili do przerwy po golu Michała Chrapka, ale w 77. minucie wyrównał Bartłomiej Smuczyński.

Wydarzeniem kolejki był sobotni "klasyk" w Poznaniu, gdzie mistrz Polski w obecności ponad 40 tysięcy widzów Lech uległ liderowi ekstraklasy Legii 0:2.

Jan Urban, były szkoleniowiec warszawskiego klubu, a obecnie Lecha, miał sporo problemów kadrowych. W ekipie gospodarzy zabrakło m.in. Szymona Pawłowskiego, Marcina Kamińskiego, Karola Linettego i Gergo Lovrencsicsa.

Z kolei Kasper Hamalainen, którego zimowa przeprowadzka z Poznania do Warszawy wywołała sporo emocji wśród kibiców, w ostatniej chwili znalazł się w kadrze Legii na to spotkanie. Fin pojawił się na boisku w końcówce meczu i nie wpłynął na końcowy wynik.

A o nim zdecydowała końcówka pierwszej połowy, kiedy dwie bramki zdobył Nemanja Nikolic. W 42. minucie Węgier serbskiego pochodzenia w sytuacji sam na sam pokonał Jasmina Burica.

Niespełna trzy minuty później Nikolic wykorzystał rzut karny, choć bliski obrony jego strzału był Buric. Tym samym reprezentant Węgier z dorobkiem 25 goli umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelców.

Legia (58) powiększyła do trzech punktów przewagę nad Piastem Gliwice, który w piątek zremisował na wyjeździe z Koroną Kielce 1:1. Lech natomiast zajmuje szóste miejsce, do lidera traci aż 18 punktów.

W dwóch pozostałych sobotnich meczach padły bezbramkowe remisy. Ostatni w tabeli Górnik Zabrze nie rozstrzygnął wyjazdowego spotkania z 12. Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Swojej pozycji nie poprawił również przedostatni Śląsk Wrocław, który przed własną publicznością zremisował z Ruchem Chorzów. "Niebiescy" z dorobkiem 38 punktów zajmują siódme miejsce.

W drugim piątkowym meczu Wisła rozgromiła u siebie Jagiellonię Białystok 5:1. Dwie bramki dla krakowskiego zespołu, 11. w tabeli, strzelił Paweł Brożek, który w sumie w ekstraklasie ma już 128 goli i umocnił się na 11. miejscu w elitarnym "Klubie 100". Do 10. lokaty piłkarzowi Wisły brakuje trzech trafień.

(mn)