​Piłkarze Legii Warszawa zremisowali w Białymstoku z Jagiellonią 0:0 w szlagierze 34. kolejki ekstraklasy i pozostali na pierwszym miejscu w tabeli. W pozostałych dwóch niedzielnych meczach grupy mistrzowskiej wygrali goście - Górnik Zabrze i Wisła Kraków.

Remis Legii i Jagielloni /Artur Reszko /PAP

Legioniści przystąpili do meczu w Białymstoku cztery dni po wywalczeniu Pucharu Polski. W spotkaniu z Jagiellonią nie zachwycili, w całym spotkaniu nie oddali żadnego celnego strzału, ale ostatecznie - mimo kilku szans gospodarzy - nie dali się pokonać.

To pierwszy mecz Chorwata Deana Klafurica bez zwycięstwa. Wcześniej stołeczna drużyna pod wodzą szkoleniowca, który zastąpił w połowie kwietnia swojego rodaka Romeo Jozaka, zanotowała cztery zwycięstwa, z czego dwa w ekstraklasie.

Remis w Białymstoku oznacza, że broniąca tytułu ekipa z Łazienkowskiej (61) zachowała dwa punkty przewagi nad Lechem i trzy nad Jagiellonią.

Wicelider z Poznania już w sobotę zremisował bezbramkowo w Płocku z piątą Wisłą (54). W ostatnich czterech spotkaniach "Kolejorz" zdobył tylko cztery punkty, a w najbliższej kolejce podejmie Jagiellonię.

W pozostałych meczach grupy mistrzowskiej wygrali goście. Górnik pokonał w niedzielę w Lubinie Zagłębie 2:0 po golach Marcina Urynowicza i Damiana Kądziora. Podopieczni Marcina Brosza odnieśli trzecie z rzędu wyjazdowe zwycięstwo w ekstraklasie. W efekcie z dorobkiem 56 punktów awansowali na czwarte miejsce, które wobec zdobycia przez Legię Pucharu Polski może dać prawo gry w eliminacjach Ligi Europejskiej.

Również w niedzielę Korona Kielce uległa u siebie Wiśle Kraków 0:3. Wszystkie bramki dla gości zdobyli Hiszpanie. Jednego Jesus Imaz, a dwa Carlitos, który z 23 trafieniami prowadzi w klasyfikacji strzelców ekstraklasy. "Biała Gwiazda" (51) awansowała na szóste miejsce, Korona (48) jest ósma, czyli ostatnia w grupie mistrzowskiej.

Kielczanie ponieśli czwartą z rzędu porażkę, licząc również Puchar Polski. W każdym z trzech ostatnich ligowych meczów tracili po trzy bramki - kolejno 0:3 z Jagiellonią, 1:3 z Legią i teraz 0:3 z krakowską Wisłą.

Z 16 meczów rozegranych dotychczas w grupie mistrzowskiej (po cztery w 31., 32., 33. i 34. kolejce) tylko raz wygrali gospodarze. Trzy mecze zakończyły się remisem i aż 12-krotnie górą były drużyny przyjezdne.

Dość niespodziewanie ciekawie może być jeszcze w grupie spadkowej. Zajmujące dwie ostatnie pozycje w lidze Bruk-Bet Termalica Nieciecza i Sandecja Nowy Sącz wygrały mecze w 34. kolejce, przedłużając swoje szanse utrzymania.

"Słoniki" już w piątek pokonały na wyjeździe czternastą w tabeli Lechię Gdańsk 1:0, natomiast Sandecja dzień później - występująca jako gospodarz w Niecieczy - wygrała z trzynastym Piastem Gliwice 2:1. Decydujący gol dla beniaminka z Nowego Sącza padł w 90. minucie po strzale Wojciecha Trochima.

Jak się wygrywa w takich okolicznościach, jest to budujące dla zespołu. Rzeczywiście wynurzyliśmy się z tego bagna, w którym tkwiliśmy. Żyjemy. Wciąż jednak czekają nas trudne mecze. W tabeli powstał spory bałagan i następna kolejka, w której my gramy z Bruk-Betem, a Piast z Lechią, zapowiada się emocjonująco - ocenił trener Sandecji Kazimierz Moskal.

Na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu Piast i Lechia mają po 34 punkty, Bruk-Bet Termalica - 32, a Sandecja - 31.

Pewne utrzymania są Cracovia, Śląsk WrocławPogoń Szczecin, a bardzo blisko tego celu, mimo ostatnich porażek, jest Arka.

Gdynianie, którzy w środę ulegli Legii 1:2 w finale Pucharu Polski, w sobotę doznali piątej ligowej porażki z rzędu. Tym razem na wyjeździe z Pogonią 2:3.

Cracovia zremisowała w piątek u siebie ze Śląskiem 3:3. Jedną z bramek dla gości, swoją 101. w ekstraklasie, zdobył z rzutu karnego Marcin Robak.

Następna kolejka odbędzie się już we wtorek i środę.

(az)