Morgan Freeman wydał kolejne oświadczenie, w którym odnosi się do oskarżeń o molestowanie seksualne. Aktor stwierdził, że pozwalał sobie na "humorystyczne komplementy", ale nie dopuścił się nigdy przemocy seksualnej.

Morgan Freeman /MIKE NELSON /PAP/EPA

Freeman przyznał, że jest zdruzgotany faktem, że dorobek 80 lat jego życia mogą błyskawicznie podważyć ostatnie doniesienia medialne.

Wszystkie ofiary napaści i molestowania zasługują na wysłuchanie. Powinniśmy ich słuchać. Ale nie należy stawiać znaku równości pomiędzy przerażającymi przypadkami napaści na tle seksualnym, a niestosownymi komplementami czy humorem - stwierdził aktor.

Gwiazdor przyznał, że stara się dbać o to, by osoby, z którymi się styka czuły się w jego towarzystwie swobodnie i miały poczucie, że są docenione. Często próbowałem żartować z kobietami i komplementować je w sposób, który uważałem za beztroski i humorystyczny - napisał Freeman. Jak dodał, nie zawsze jego intencje były odczytywane właściwie. Dlatego przeprosiłem i będę przepraszał wszystkich, których mogłem nieumyślnie zdenerwować - podkreślił. 

Chcę, żeby to było jasne - nie stwarzałem nikomu niebezpiecznych warunków pracy. Nie molestowałem kobiet. Nie oferowałem zatrudnienia czy awansu za seks. Jakiekolwiek sugestie, że to robiłem, są kompletnie fałszywe - podsumował Freeman. 


(mn)