Piotr Żyła, zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon w pierwszej serii drużynowego konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Kuusamo, przyznał przed kamerą TVP, że nie wie, co się stało.

Piotr Żyła /Grzegorz Momot /PAP

Wjechałem na górę, wszystko było normalnie. W pewnym momencie, już po pomiarze sprzętu zorientowałem się, że są do mnie jakieś zastrzeżenia. Wydarzyło się coś, na co nie miałem żadnego wpływu - powiedział Żyła.

Skoczek dodał, że taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy, a wpływ na to być może miał stres.

Nasze kombinezony kontrolujemy często. Byłem zaskoczony, że coś nie jest zgodne z przepisami. Bardzo żałuję, ale nadal nie wiem, co się rzeczywiście wydarzyło - dodał skoczek.

Żyła wystartował w drugiej serii w tym samym kombinezonie. Na pytanie, czy nie obawiał się, że gdy przed drugim skokiem ponownie go założy problemy pojawią się raz jeszcze, Żyła stwierdził krótko: Nie miałem innego wyjścia, gdyż nie miałem przy sobie drugiego kombinezonu startowego.

Polacy zajęli w konkursie drużynowym szóste miejsce. Zwyciężyli Norwegowie.

(az)