Polscy skoczkowie narciarscy zajęli trzecie miejsce w drużynowym konkursie Pucharu Świata w Oslo. Zwyciężyli Austriacy, a na drugiej pozycji uplasowali się Niemcy, którzy wyprzedzili biało-czerwonych tylko o pół punktu. W niedzielę w konkursie indywidualnym w Oslo wystartuje pięciu Polaków: Żyła, Stoch, Kubacki, Kot oraz 14. w piątkowych kwalifikacjach Jan Ziobro.

Kamil Stoch /Terje Bendiksby /PAP/EPA

Polacy startowali w składzie: Piotr Żyła, Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Maciej Kot.

Podopieczni Stefana Horngachera po raz czwarty w tym sezonie stanęli na podium zawodów Pucharu Świata. Wygrali wcześniej dwa konkursy, a w jednym zajęli drugie miejsce, natomiast 4 marca w Lahti sięgnęli po mistrzostwo świata. Wciąż zdecydowanie prowadzą w klasyfikacji Pucharu Narodów.

W sobotę Horngacher zdecydował, że Stoch będzie skakać w drugiej grupie zawodników, a w ostatniej - Kot. Była to jedyna zmiana w porównaniu z innymi zawodami drużynowymi w tym sezonie.

W pierwszej grupie skoczków startował Żyła, uzyskując 132 m, co plasowało Polaków na trzecim miejscu. Po skoku Stocha (124 m) polska drużyna jedyny raz w konkursie objęła prowadzenie. Gorzej zaprezentował się Kubacki (119,5 m), a po starcie Kota, który otrzymał podmuch wiatru z boku i niepewnie lądował (124,5), biało-czerwoni spadli na czwartą pozycję. Na półmetku prowadzili Niemcy, mając 3,5 pkt przewagi nad Austriakami, 15,7 nad Norwegami oraz 17,9 nad Polakami.

W drugiej serii sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a Polacy mozolnie odrabiali straty. Lepiej od rywali w swoich grupach skoczyli Żyła (132,5) i Stoch (129,5), solidnie zaprezentował się Kubacki (127 m).

Przed startem zawodników z ostatniej grupy, którzy oddawali skoki w gęstej mgle, różnice w klasyfikacji były minimalne: Austriacy wyprzedzali Polaków o 1,3 pkt, Niemców o 7, a Norwegów o 8,6 pkt.

Świetny skok oddał Niemiec Andreas Wellinger - 134,5 m, wysoko podnosząc poprzeczkę Kotowi. Reprezentant Polski poszybował za wirtualną linię oznaczającą objęcie prowadzenia i już zaczął odbierać gratulacje od kolegów, gdy okazało się, że jednak rywale uzyskali łączną notę wyższą o pół punktu. Po chwili zwycięstwo Austriaków przypieczętował Stefan Kraft - 134 m.

Polacy zadowoleni z występu

Nie był to łatwy konkurs dla żadnej z drużyn. Wszyscy skakali na podobnym poziomie, bardzo równo. Dla nas były to bardzo dobre zawody - powiedział w wywiadzie dla TVP Stoch.

Przegraliśmy drugie miejsce o pół punktu. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy być wyżej, ale i tak uważam ten dzień za udany - dodał Kubacki. Żyła cieszył się z "dwóch fajnych skoków" i nie "spinał się wynikami rywali", a Kot miał mały żal do siebie za pierwszy skok.

W pierwszej serii popełniłem błąd przy odbiciu - przyznał, dodając, że w finale "nie było łatwo skakać we mgle, ale skok był dobry".

W Raw Air prowadzi Kraft, Żyła na czwartym miejscu

Występy poszczególnych zawodników w sobotnim konkursie są zaliczane do nowego cyklu Raw Air. Prowadzi w nim Austriak Stefan Kraft, a najlepszy z Polaków Piotr Żyła jest sklasyfikowany na czwartym miejscu.

Do 19 marca na skoczniach w Oslo, Lillehammer, Trondheim i mamucie w Vikersund łącznie odbędą się cztery konkursy indywidualne i dwa drużynowe. Pod uwagę będą brane noty zawodników uzyskane w czterech konkursach indywidualnych, dwóch drużynowych i w czterech seriach kwalifikacyjnych. Dlatego w tych ostatnich oceniani są również skoczkowie z czołowej dziesiątki PŚ, którzy mają zagwarantowany start w pierwszej serii.

Konkursy drużynowe i indywidualne przeprowadzone będą według takich samych zasad, jak w Pucharze Świata. Zwycięzcą Raw Air zostanie zawodnik, który po 16 skokach (8 w konkursach indywidualnych, 4 w kwalifikacjach i 4 w konkursach drużynowych) będzie miał najwyższą notę łączną.

Zwycięzca całych zawodów nie otrzyma jednak dodatkowych punktów do klasyfikacji generalnej PŚ. Wszystkie cztery indywidualne konkursy w norweskim turnieju będą bowiem punktowane tak samo, jak inne zawody cyklu.

W puli Raw Air jest 100 tysięcy euro, a zwycięzca zarobi 60 tysięcy euro.

W ubiegłym roku drużynowe zawody w Oslo (wówczas w lutym) wygrała Słowenia. Polacy zajęli szóste miejsce. Startowali wtedy w składzie Stoch, Andrzej Stękała, Kubacki i Hula.

(mpw)