Trzeci w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich Maciej Kot i szósty Kamil Stoch, którzy w trzech poprzednich konkursach uplasowali się w czołowej piątce, w sobotę zechcą kontynuować świetną passę w szwajcarskim Engelbergu.

Maciej Kot podczas treningu /URS FLUEELER /PAP/EPA

Po fińskim Kuusamo, niemieckim Klingenthal i norweskim Lillehammer czwartym przystankiem PŚ jest Engelberg, gdzie w weekend zawody odbędą się na poddanej latem gruntownej modernizacji Titlis-Schanze.

W sobotę wystąpi siedmiu podopiecznych trenera Stefana Horngachera. Pięciu z nich: Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Stefan Hula, Klemens Murańka i Aleksander Zniszczoł wywalczyło awans w piątkowych kwalifikacjach. Stoch i Kot prawo startu mają zagwarantowane z racji miejsc w czołowej "10" klasyfikacji pucharowej.

Kot, który w pięciu indywidualnych konkursach obecnego sezonu najniżej uplasował się na ósmej pozycji, dopiero przed tygodniem w Lillehammer po raz pierwszy stanął na podium (był drugi). Stoch, który w Norwegii triumfował, ma podobne wspomnienia z Engelbergu, gdzie w w 2013 odniósł zwycięstwo, a trzykrotnie zajął drugą lokatę.

Podczas piątkowych kwalifikacji najdalej - 141,5 m - skoczył wicelider PŚ Norweg Daniel Andre Tande. Półtora metra bliżej wylądował Austriak Michael Hayboeck. Wysoką formę zaprezentował także lider cyklu Słoweniec Domen Prevc - jako jedyny skakał z obniżonego rozbiegu i osiągnął 138 m.

Prace modernizacyjne w Engelbergu trwały od połowy kwietnia, a zakończyły się na początku grudnia. Rozbieg i próg zostały zmienione, tory najazdowe i cały obiekt zyskały oświetlenie. Koszt inwestycji wyniósł prawie 3 mln franków szwajcarskich.

Po tych zmianach Titlis-Schanze jest jedną z najnowocześniejszych naturalnych skoczni na świecie. Jak przewidują gospodarze obiektu, w Engelbergu można lądować poza granicą 150 m.

(az)