Justyna Kowalczyk, Ewelina Marcisz, Kornelia Kubińska i Martyna Galewicz wywalczyły ósme miejsce w biegu sztafetowym 4x5 km na MŚ w Lahti! Ta lokata gwarantuje im start w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Pjongczang i - co dla nich równie ważne - sportowe stypendia. Wygrały Norweżki, a Marit Bjoergen sięgnęła po 17. złoty medal mistrzostw świata w karierze. Srebro zdobyły Szwedki, a brąz Finki. Biało-czerwone straciły do zwyciężczyń 3.22,0.

Justyna Kowalczyk, Finka Aino-Kaisa Saarinen i Szwedka Anna Haag na trasie biegu sztafetowego 4x5 km na MŚ w Lahti /PEKKA SIPOLA /PAP/EPA

Bieg o medale MŚ w Lahti przekształcił się w... mistrzostwa Skandynawii ze z góry znanym najważniejszym rozstrzygnięciem. Żadnej dyskusji nie podlegało zwycięstwo Norweżek, a o pozostałe miejsca na podium biły się Finki i Szwedki. Ostatecznie srebro przypadło tym drugim, a to dzięki znakomitej postawie Stiny Nilsson, która w końcówce obroniła atak Kristy Parmakoski.

Startująca w polskiej ekipie jako pierwsza Justyna Kowalczyk (dwie pierwsze zawodniczki pokonywały dystans techniką klasyczną, dwie kolejne - dowolną) przekazała Ewelinie Marcisz zmianę na trzeciej pozycji. W tym momencie Polki traciły do Norweżek 7,9 s, natomiast do Finek 0,8 s.

Na drugiej zmianie spadły na piąte miejsce, wyprzedzone przez Szwedki i Amerykanki.

Trzecia w sztafecie Kornelia Kubińska przybiegła szósta - na piątą pozycję wskoczyły Niemki.

Po 15 km prowadziły niezagrożone Norweżki, dystansując Szwedki o 56,7 s i Finki o 58,3 s. Czwarte Amerykanki traciły do liderem 1.19,8, Niemki 1.46,0, a Polki 1.49,6. Tuż za biało-czerwonymi biegły zaś Szwajcarki i Rosjanki.

W polskiej ekipie jako ostatnia ruszyła na trasę Martyna Galewicz.

Po przebiegnięciu 17,5 km prowadziły Norweżki przed Finkami, Szwedkami, Amerykankami i Niemkami. Polki spadły już wtedy na ósme miejsce, wyprzedzone przez Szwajcarki i Rosjanki. Galewicz zdołała utrzymać na mecie 20 s przewagi nad Włoszką Ilarią Debertolis i 54,2 nad Kanadyjką Dahrią Beatty.

Konkurencję ukończyło 15 spośród 16 sztafet.

Norweżki zdobyły dla swego kraju dwudziesty medal w historii ich startów w mistrzostwach świata - siódmy z najcenniejszego kruszcu. Kończąca norweską sztafetę 36-letnia Marit Bjoergen dorzuciła zaś do swojej kolekcji 17. tytuł mistrzyni świata - takim dorobkiem nie mogła i nie może pochwalić się żadna inna zawodniczka. A niewykluczone, że znakomita Norweżka powiększy swą kolekcję jeszcze w Lahti: jej drużyna zdominowała czwartkową rywalizację, dzięki czemu 36-latka wybiegła na ostatnią zmianę z wyraźną przewagą - i w efekcie zachowała sporo sił na sobotni bieg na 30 km.

Czwartkowa sztafeta była ostatnim startem w Lahti Justyny Kowalczyk. Wcześniej podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego startowała wraz z Marcisz w sprincie drużynowym "klasykiem" - w finale biało-czerwone były dziewiąte - a także w swojej koronnej konkurencji: biegu na 10 km techniką klasyczną - w tym starcie Kowalczyk była dopiero ósma.


(e)