"Azja mi rzeczywiście służy" - mówił Maciej Kot po zwycięstwie w konkursie Pucharu Świata w południowokoreańskim Pjongczang. "Mam nadzieję, że za rok podczas igrzysk moje wrażenia z Pjongczang będą takie same" - dodał. W rozmowie z TVP Sport przyznał również, że azjatyckie wyniki dodały mu pewności siebie przed zbliżającymi się MŚ w Lahti.

Maciej Kot odniósł w Pjongczang swoje drugie w karierze zwycięstwo w konkursie Pucharu Świata /JEON HEON-KYUN /PAP/EPA

W Pjongczang Kot odniósł swoje drugie w karierze zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Po raz pierwszy triumfował w ostatnią sobotę w japońskim Sapporo, gdzie wygraną podzielił ze Słoweńcem Peterem Prevcem. Na podium stał wcześniej jeszcze tylko raz: w grudniu w norweskim Lillehammer był drugi.

Moja obecna forma jest bliska tej, w jakiej byłem latem ubiegłego roku, gdy zwyciężyłem w Letniej Grand Prix. Oczywiście nadal są w moich skokach pewne mankamenty, które na bieżąco koryguję z trenerem - mówił zakopiańczyk po konkursie w Pjongczang.

Ogromnie się cieszę ze zwycięstwa. Było dość trudno, gdyż zmienne warunki wietrzne powodowały, że zawody były loteryjne. Byli w nich także pechowcy. Ja natomiast oddałem dwa dobre skoki i jestem zadowolony - zaznaczył.

Pytany, z jakimi nadziejami pojedzie na mistrzostwa świata w Lahti, które rozpoczną się w najbliższą środę, Kot przyznał, że pierwsze w karierze pucharowe zwycięstwa dodały mu pewności siebie. Równocześnie jednak zastrzegł, że jego nastawienie do rywalizacji się nie zmienia.

Jadę po to, aby dobrze wykonać swoją pracę i przywieźć medale - zakończył.

W czwartkowym konkursie w Pjongczang wystartowało sześciu Polaków. Kamil Stoch zakończył rywalizację na 6. miejscu, a dwa "oczka" niżej uplasował się Dawid Kubacki. Osiemnasty był Piotr Żyła. Odległe pozycje zajęli Jan Ziobro (36.) i Stefan Hula (46.).


(e)