Nasze biathlonistki rozpoczynają zmagania w Pucharze Świata. O 17:15 w szwedzkim Ostersund początek biegu indywidualnego na 15 kilometrów. Na trasie zobaczymy między innymi Weronikę Nowakowską. Polka nie może doczekać się startu: „Pierwsze zawody to takie rozpoznanie. Trenowałam solidnie, ale nie wiem, co może mi to dać” – mówi w rozmowie z RMF FM i dodaje, że w koncentracji przed zawodami pomagają jej audiobooki.

Weronika Nowakowska /Tomasz Gzell /PAP

Patryk Serwański: Na początek muszę spytać o Ole-Einara Bjoerndalena. 41 lat na karku a on dalej wygrywa zawody Pucharu Świata. Wczoraj zwyciężył w Ostersund w biegu indywidualny. Na strzelnicy był bezbłędny.  Setne pucharowe zwycięstwo coraz bliżej...

Weronika Nowakowska: Od lat mówi się, że Bjoerndalen to Król Biathlonu i on cały czas to potwierdza. Niesamowita historia,  41 lat i kolejny świetny bieg i zwycięstwo. Patrzeć i uczyć się po prostu.

A wyobraża sobie pani samą siebie w tym wieku na trasie Pucharu Świata?

Nie. Jako 41-latkę wyobrażam sobie siebie z trójką dzieci w kuchni przy garach.

Wczoraj pani mama miała urodziny. Całą ekipą składaliście życzenia. To jest trudny moment dla sportowca, kiedy nie można być z najbliższymi?


Generalnie jestem przyzwyczajona do rozstań, do tego, że omijają mnie różne rodzinne i inne historie. Wczoraj moja mama miała okrągłe 60. urodziny, była przygotowana dla niej przyjęcie niespodzianka i faktycznie było mi trochę przykro, że nie mogę z nią być. Tam mnie ominęło, ale tu w Ostersund czeka mnie coś fajnego.

Łatwo jest przyzwyczaić się do tego sportowego życia, wyjazdów i reżimu? Taki proces w ogóle się kończy?

Na pewno przyzwyczajanie się do spędzania 250 dni poza domem to trudny proces. Przywykłam do tego, ale coraz trudniej to znoszę. Lata lecą, różni ludzie odchodzą, a ja nie mogę spędzić z nimi tyle czasu, ile bym chciała. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia, bo tego czasu brakuje.

Mówi pani o tym, że trening przepracowany w dobrym nastroju daje więcej. A czy przed biegiem właśnie analizując własny nastrój może pani wyczuć jak będzie już na trasie?

Bywa bardzo różnie. Zawsze skupiam się na zawodach. Zostawiam telewizor, komputer. Staram się nie męczyć oczu. Mam bardzo poukładany plan dnia. Czasu wolnego jest więcej niż latem w trakcie najcięższych treningów, ale ważne, by przed zawodami nie było nudy. Robię ćwiczenia relaksacyjne, muszę się czymś zająć. Czasami myślenie o zawodach wpływa po prostu bardzo negatywnie. Przygotowanie mentalne zaczyna się już wieczorem dzień przed startem.

Czyli lepiej startować trochę wcześniej a nie jak dziś w Ostersund dopiero o 17:15?

Dla biathlonistów to naprawdę trudne. Nie wystarczy nam tylko nakręcenie się na bieg. Oprócz tego "nabuzowania emocjami" musimy mieć też spokój i oszczędzać wzrok. Dużo czytam, ale akurat przed zawodami robić tego nie mogę. Trudno znaleźć zajęcie, które nie angażuje wzroku. Na szczęście są audiobooki.

Jest pani zadowolona z formy?

Wszyscy są chyba bardzo podekscytowani, bo chcą zobaczyć, jak to wszystko wygląda na tle rywali. Ze mną jest podobnie. Wiem, że przepracowałam solidnie okres letni, ale nie ma pojęcia, co może mi to dać na zawodach. Dopiero teraz sprawdzę, gdzie jestem na tle światowej czołówki. Ten pierwszy Puchar Świata jest taki na rozpoznanie. Powiem tylko, że zrobię wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony.

Postawiła sobie pani konkretne cele na ten sezon?

Stawianie sobie realnych celów to podstawa każdego sportowca, ale ułatwia życie każdemu człowiekowi.  Ja takie cele też sobie postawiłam. Chcę stanąć w tym sezonie na podium Pucharu Świata. W miarę obserwowania sezonu będą mogła sobie te cele zmieniać. Albo rozszerzać, albo troszkę zredukować. Na razie muszę zobaczyć, gdzie jestem na tle czołówki.